Powrót do serwisu MOSiR:
MOSiR

RALK - Sezon 2018/19

Współpracujemy z:
Sfera TV


Najlepsi w 1. lidze

1. Liga - Eval
Weselak
Marcin Weselak
(Budsar)
29,40
1. Liga - Punkty
Modrzyński
Jakub Modrzyński
(Gwiezdno Flota)
24,75
1. Liga - Asysty
Kucharczyk
Tomasz Kucharczyk
(Drim Tim)
6,43
1. Liga - Zbiorki
Weselak
Marcin Weselak
(Budsar)
13,36

Aktualności

Okiem Statysty(ka) Powtórka finału z zeszłego roku. ALTA i Antidotum w I lidze!

24-05-2010 0:21 | Benek

Okiem Statysty(ka) Powtórka finału z zeszłego roku. ALTA i Antidotum w I lidze!

Kociki i Budsar zwyciężyli w decydujących meczach półfinałowych, więc w najbliższą sobotę zobaczymy powtórkę finału z zeszłego roku. Ciekawe rozstrzygnięcia zapadły w barażach, gdzie obie rywalizacje zakończyły się zwycięstwem drugoligowców. Sporą sensacją wydaje się zwłaszcza wygrana Antidotum z AHE. Gratulacje dla gliwiczan i zawodników ALTY Basket, witamy w gronie pierwszoligowców!

 

Półfinały:

Kociki – Drim Tim

W I kwarcie na koncert wszystkich zaprosił tercet (wcale nie taki egzotyczny): Krzysteczko-Janus-Fojcik. Zdobyli oni wszystkie 26 punktów. Świetnie akompaniował im Piątek, który 4-krotnie asystował kolegom. Kluczem jednak okazało się to czego tak brakowało w drugim starciu, czyli zaangażowanie w obronę i walkę o zbiórki. Tym razem podopieczni Henryka Kuczery nie zostawiali rywalom miejsca do gry, skutecznie zacieśniając strefę podkoszową oraz wymuszając straty na Kucharczyku. 26:4 – lepszego otwarcia meczu nie mogli sobie zapewnić.

Początek II części gry wlał nieco wiary w serca Drim Timu. Dobrze kwartę zaczęli Hirsz z J. Nowrotkiem. Zdobywając w krótkim czasie 11 punktów, zmniejszyli straty do 10 oczek. O przerwę poprosił jednak trener Kocików i dała ona dobry efekt. Punkty spod kosza kolejno zdobywali Fojcik i Krzysteczko, a po trójce dołożyli Miziniak i Goraus. Efekt? 40:20. Poderwał się co prawda jeszcze raz Hirsz, uzyskał nawet wsparcie ze strony P. Nowrotka (trójka tuż przed końcową syreną), jednak wystarczyło to tylko do odrobienia 5 punktów.

Drugą połowę znowu świetnie zaczął Hirsz, zdobywając pierwsze 7 oczek swojej drużyny. Ze strony Kocików próbował odpowiedzieć mu tylko Fojcik, ale okazało się to zdecydowanie za mało. Drim Tim wykorzystał brak Janusa na parkiecie i po kolejnej trójce P. Nowrotka przegrywali już tylko 9 punktami. Wtedy jednak do gry wrócił Adam i razem z Fojcikiem zadbali by przed decydującym starciem zachować dwucyfrową przewagę.

Do połowy IV kwarty trwała wymiana ciosów. Duet Hirsz-P. Nowrotek dwoił się i troił. Wśród Kocików zaś kiedy trzeba piłka wędrowała do tercetu wysokich, a ważny rzut trafił również Kowalczyk. Po trójce J. Nowrotka i 2+1 Lisiaka Drim Tim jeszcze raz zmniejszył przewagę do 10 punktów, jednak okazało się, że to wszystko na co ich było stać. Sprawy w swoje ręce wzięli znowu: Fojcik, Janus i Krzysteczko. Fantastycznie dzielili się piłką, pokazując jak powinna wyglądać podręcznikowa współpraca wysokich. Jeszcze tylko mały zryw Kucharczyka (2+1 i celna trójka) i Kociki mogli już spokojnie odliczać sekundy do końca zwycięskiego starcia.

A ja od siebie zwrócę uwagę na zbiórki. W drugim meczu Kociki pozwolili DT zebrać 17 piłek w ataku, dziś tylko 4, wygrywając ogółem deskę 45:23. To pokazuje różnicę w zaangażowaniu. Poza tym oglądanie gry Ksawerego Fojcika – bezcenne.

 

Edo-Box - Budsar

Gracze Budsaru przetestowali zarówno gubienie sporej przewagi, jak i odrabianie znacznych strat, dochodząc najwyraźniej do wniosku, że ani jedno ani drugie na dłuższą metę się nie opłaca. Tym razem więc od początku byli wystarczająco skupieni na grze, choć w pierwszych dwóch minutach Kaszycki z Wydmańskim próbowali im przypomnieć koszmar pierwszych kwart. Nie pozwolił jednak na to Krajewski, po którym jak nigdy było widać zaciętość w grze. Najpierw doprowadził do remisu po 11, a chwilę później podzielił się piłką z Pindorem, a ten dał Budsarowi minimalne prowadzenie.

W II kwarcie nic się nie zmieniło. W dalszym ciągu oglądaliśmy mnóstwo walki, a zdobywanie punktów obu drużynom szło jak po grudzie. Zabrzanie całkiem słusznie starali się grać agresywnie pod kosz, a zatrzymanie Krajewskiego i Mandowskiego kosztowało katowiczan mnóstwo fauli. Edo-Box odgryzał się celnymi trójkami Kotowskiego i Kaszyckiego, ale ciągle nie mogli doprowadzić do wyrównania. Kolejne skuteczne akcje tyłem do kosza Krajewskiego spowodowały, że więcej miejsca zrobiło się na obwodzie. Skorzystał na tym Pindor trafiając zza linii 6,25. Rzut ten był ostatnim celnym w tej części gry, a wynik po 20 minutach (19:23) wiele mówił o tym meczu.

Drugą połowę bardzo dobrze rozpoczął Wydmański trafiając trójkę oraz wykańczając kontrę katowiczan. Jednak gracze Budsaru nie kazali długo czekać na odpowiedź. Najpierw po raz kolejny skutecznością wykazał się Krajewski, a po chwili trójkę dołożył Przybycin. Tu nastąpił moment, w którym zawodnicy Edo-Box się kompletnie pogubili. Nie mając żadnego pomysłu na grę w ataku walili głową w mur (a dokładnie to w klatkę piersiową Traczyka). Ze zdobywaniem punktów nie miał za to problemu Mandowski, który skończył trzy akcje z rzędu. 10 punktów przewagi wyglądało już solidnie, choć uczciwie trzeba przyznać, że gdyby zabrzanie skutecznie kończyli kontry to byłaby ona większa. A tak o czas poprosili katowiczanie, a po nim trafił Wydmański, a Szafraniec zaliczył 2+1 i zostało już tylko 5 punktów do odrobienia.

W decydującym starciu uaktywnił się na dobre Mandowski zdobywając w niedługim czasie 9 punktów dla swojej drużyny. Kiedy Budsar miał 10 oczek przewagi utrzymał koncentrację do końca i nie pozwolił już sobie wydrzeć z rąk zwycięstwa. Starał się co prawda jeszcze Szafraniec (celna trójka), jednak na próżno było szukać wśród jego kolegów chętnych do odrabiania strat. Gracze Budsaru pokazali, że też potrafią twardo bronić i zasłużenie wywalczyli awans do finału.

 

Baraże:

Antidotum – AHE

W pierwszym meczu tych drużyn dość niespodziewanie po festiwalu celnych trójek 4-punktowe zwycięstwo odnieśli gliwiczanie. Wydawało się jednak, że to 1-ligowcy mają sprawy w swoich rękach, a ich rywalom drugi mecz z taką skutecznością zza łuku już się nie powtórzy. To ostatnie się sprawdziło, ale...

Mocny początek zaliczyli gracze AHE, a 7 punktów Bąka wyglądało jak demonstracja siły. Wśród gliwiczan zaś trwała rywalizacja Janika z Reszkiewiczem na niecelne trójki. Na szczęście sytuację ratował Janiszewski. Do momentu jednak aż uaktywnił się niezwykle skuteczny w tym momencie Buczma. Co prawda przełamał się Janik i trafił w końcu dwa razy zza linii 6,25, ale tym samym zaraz odpowiedzieli mu Niedbalski i Buczma dając AHE 6-punktowe prowadzenie.

II część gry w wykonaniu Antidotum wyglądała fatalnie. Janiszewski osłabł, a wśród jego kolegów nie było nikogo kto mógłby wziąć na siebie ciężar zdobywania punktów. Idealnie wykorzystali to bytomianie. Dziedzic dominował w walce na tablicach, a jego koledzy postarali się o powiększenie przewagi do 16 punktów. Po meczu?

Nic bardziej mylnego. Druga połowę Antidotum zaczęło od podkręcenia tempa gry, w obronie zaś zaczęli wywierać nieustanną presję na rywali. Brylował w tym Janik, który niemiłosiernie męczył Niedbalskiego. Janiszewski natomiast znowu prezentował rewelacyjną skuteczność z półdystansu i spod kosza. Efektem jego aktywnej gry było m.in. 4 przewinienie Dziedzica. Bez niego na boisku AHE traciło przewagę w tempie ekspresowym i szybko musiał mimo wspomnianego problemu wrócić do gry. Kwartę zakończył celną trójką Niedbalski, co pozwoliło zachować 10 punktów przewagi.

Decydujące starcie piorunująco rozpoczął jednak duet Janik-Reszkiewicz, a ten drugi udowodnił, że potrafi rzucać z dystansu. Dodatkowe siły w ich kolegów wstąpiły po 5 faulu Dziedzica. Wtedy poczuli, że awans jest na wyciągnięcie ręki. Dziurę pod koszem rywali od razy wykorzystał Korba, zdobywając punkty po dobrym podaniu Janika. AHE nie składało broni utrzymując minimalną przewagę. Stracili ją jednak po przewinieniu technicznym Buczmy. Gliwiczan nie wyprowadził z transu nawet niesportowy faul, który na punkty zamienił Niedbalski. Dalej robili swoje, a fenomenalną skutecznością z linii rzutów osobistych popisywał się Janiszewski, trafiając w końcówce wszystkie 6 rzutów osobistych. Tym samym Antidotum ponownie odniosło minimalne zwycięstwo i mogli się cieszyć z awansu do grona pierwszoligowców. Gratuluję i już teraz apeluję o wzmocnienia, by nie podzielić losu innej gliwickiej drużyny...

 

Los Veteranos – ALTA Basket Team

Do rewanżowego starcia gracze z Będzina przystępowali z 5-punktową przewagą, jednak to w zespole ALTY większość upatrywała faworyta. Kiedy zobaczyłem pierwszą piątkę desygnowaną do gry przez Tomka Domańskiego byłem pewny, że tym razem nie popełni błędu sprzed tygodnia. Słusznie obniżył skład, z wysokich graczy pozostawiając tylko Gradzika na boisku. Mali wykonali w I kwarcie kapitalną robotę w obronie. Kwartet Bąk-Cybula-Gąciarz-Kotynia wywierał na rywalach nieustanną presję, a Gradzik zadbał o zbiórki. Pierwsi dwaj wymienieni gracze zaliczyli także świetny start w ataku dając 2-ligowcom prowadzenie 0:10. Próbowali się im przeciwstawić Olesiński i Kendner, ale było to o wiele za mało. Tym bardziej, że festiwal celnych rzutów rozpoczął Gąciarz, zdobywając - głównie po podaniach Gradzika - 13 kolejnych punktów dla ALTY. 12:26, dużo?

Jak się okazało dla dąbrowian stanowczo za mało. Przycisnęli jeszcze bardziej w obronie. Nawet ciężko kogoś pochwalić, bo każdy z tych którzy byli na parkiecie spisywał się rewelacyjnie. Największą zmianę w podejściu do gry w porównaniu do pierwszego meczu było widać po statystykach Gradzika. Do przerwy miał on na swoim koncie 9 punktów, 8 zbiórek oraz 4 asysty i właśnie tak to powinno wyglądać. O graczach Los Veteranos nie ma co pisać, bo nie istnieli na boisku, a kwarta przegrana 5:25 mówi sama za siebie.

W drugiej połowie gra się wyrównała. Gracze ALTY nie byli już tak skoncentrowani pozwalając rywalom na odrobienie części strat. Jednak wobec takiej pierwszej połowy nie miało to już żadnego znaczenia. Dąbrowianie mogli tylko fetować kolejne udane zagrania Gąciarza (28 pkt, 6/8 za 3) i czekać na ostatni gwizdek, który zakończył jednocześnie ich przygodę z II ligą RALK. Jak będzie w nowym sezonie? Zespół na pewno potrzebuje wzmocnień, ale jestem jakoś dziwnie spokojny, że Tomek Domański zmontuje solidną ekipę.

 

 

Zapraszam również wszystkich do zapisów do Śląskiej Letniej Ligi Koszykówki:

http://www.sllk.kurian.pl/

 

Okiem Statysty(ka) na mordo-książce:

http://www.facebook.com/home.php?#!/pages/Okiem-Statystyka-RALK-Ruda-Slaska/219560013840

 

Marcin "Benek" Bębenek

( benek.upr@poczta.fm )

 

Komentarze

tdoman | 25-05-2010 22:36 | 194-171-251-94.net.stream.pl
Komentarz został zablokowany przez moderatorów.

Dodaj komentarz

Aby dodawać komentarze trzeba być zarejestrowanym i zalogowanym w serwisie.

Logowanie i rejestracja

Nie masz konta? Zarejestruj się!

Pokaż:

Ostatnie wyniki

RALK — Mecze o miejsca 3-7
Spotkania 2
1. Liga - o miejsce 3:
Gwiezdno Flota62:61Green Peaswięcej»
(19-05-2019 14:00)
RALK — Finały
Spotkania 2
:
Budsar88:82Drim Timwięcej»
(19-05-2019 15:30)
RALK — Mecze o miejsca 3-7
Spotkania 1
1. Liga - o miejsce 3:
Green Peas77:69Gwiezdno Flotawięcej»
(18-05-2019 14:00)
RALK — Finały
Spotkania 1
:
Drim Tim76:85Budsarwięcej»
(18-05-2019 15:30)
RALK — Mecze o miejsca 3-7
Spotkania 2
2. Liga - o miejsce 3:
Wielka Kiść 73:61Piaśnikiwięcej»
(11-05-2019 14:30)
RALK — Finały
Spotkania 2
:
Longman64:51Zrywwięcej»
(11-05-2019 16:00)
RALK — Mecze o miejsca 3-7
Spotkania 1
2. Liga - o miejsce 3:
Piaśniki56:55Wielka Kiść więcej»
(28-04-2019 11:40)
RALK — Finały
Spotkania 3
1. Liga - Finał:
Drim Tim64:73Demonswięcej»
(21-05-2017 17:30)
RALK — Mecze o miejsca 3-7
Spotkania 2
1. Liga - o miejsce 3:
Gwiezdno Flota73:69Green Peaswięcej»
(20-05-2017 16:00)
RALK — Finały
Spotkania 2
1. Liga - Finał:
Demons61:55Drim Timwięcej»
(20-05-2017 17:30)
RALK — Mecze o miejsca 3-7
Spotkania 1
1. Liga - o miejsce 3:
Green Peas51:54Gwiezdno Flotawięcej»
(14-05-2017 13:00)
RALK — Finały
Spotkania 1
1. Liga - Finał:
Drim Tim66:65Demonswięcej»
(14-05-2017 14:30)