Powrót do serwisu MOSiR:
MOSiR

RALK - Sezon 2018/19

Współpracujemy z:
Sfera TV


Najlepsi w 1. lidze

1. Liga - Eval
Weselak
Marcin Weselak
(Budsar)
24,80
1. Liga - Punkty
Weselak
Marcin Weselak
(Budsar)
19,40
1. Liga - Asysty
Kucharczyk
Tomasz Kucharczyk
(Drim Tim)
6,40
1. Liga - Zbiorki
Weselak
Marcin Weselak
(Budsar)
13,20

Aktualności

Okiem Statysty(ka) Po ćwierćfinałach, czyli Czarodziej z Harlemu.

02-04-2012 22:52 | Benek

Okiem Statysty(ka) Po ćwierćfinałach, czyli Czarodziej z Harlemu.

 

Dla przypomnienia „Czarodziej z Harlemu” to tytuł filmu z 1988 roku, który opowiadał perypetie czarnoskórego koszykarza w Polsce. Obraz ten przywołał obecny na sobotnim meczu Basket – Budsar, Rafał Białek. Kiedy usłyszał ksywkę Daniela Wrońskiego, przypomniało mu się nieśmiertelne: „Kto Murzyna ma, dla tego Murzyn gra.”. http://www.youtube.com/watch?v=BWfLjOxjls4 Jako, że w RALK ma go ekipa z Tychów i z przymusu dali mu dużo minut, ten po raz kolejny pokazał co potrafi. No i Basket okazał się jedyną ekipą, która po porażce w pierwszym meczu potrafiła odwrócić losy rywalizacji i awansować do półfinału.

W sumie w sobotę zrobili to czego się spodziewałem po nich już w pierwszym meczu. Mianowicie, od początku założyłem, że jedyne na co Basket może liczyć to uporczywe obrzydzanie graczom Budsaru gry w koszykówkę. Materiał ludzki jakim dysponuje ekipa z Tychów wydawał mi się do osiągnięcia tego celu idealny, czyli cała masa skrzydłowych, którzy mogli wymiennie - a co za tym idzie stale – wywierać presję na Krajewskim, Mandowskim i Malcherczyku. Udało im się i choć Pycia, Pokorski, Viscardi, Kocy oraz Sokołowski na walkę w obronie poświęcili tyle energii, że brakowało jej później w ataku, to jednak mieli w drużynie zawodnika, który zrobił różnicę. Chodzi oczywiście o tytułowego „Czarodzieja z Harlemu”, czyli Daniela Wrońskiego. Popularny „Murzyn” już w pierwszej kwarcie zdobył 11 punktów, przyczyniając się do dobrego otwarcia meczu w wykonaniu Basketu. Później, przez dwie kwarty cała drużyna miała ogromne problemy w ataku, ale na szczęście dla nich w obronie spisywali się na tyle dobrze, że przed ostatnią kwartą mieli tylko dwa punkty straty. No a w decydującym starciu uaktywnił się znowu Wroński, który niespodziewanie dostał jeszcze wsparcie od Kocego. Zespół z Zabrza nie za bardzo potrafił znaleźć odpowiedź. Przede wszystkim Tyszanie nie dali im tym razem zagrać ulubionych akcji pick and roll między Malcherczykiem i Mandowskim. No i wyrównanie stanu rywalizacji na 1:1 stało się faktem, a ja cieszyłem się, bo jakby to miało wyglądać: niedziela bez RALK?

 

W innych parach niestety skończyło się na dwóch meczach. Jak tak patrzyłem na zawodników Antidotum, to żeby zagrać w niedzielę potrzebowaliby chyba jakiejś cudownej odnowy biologicznej, choć wydaje mi się, że nawet Kaszpirowski by im nie pomógł. Chociaż nie... Duch rosyjskiego psychoterapeuty był w sobotę obecny w ciele Błażeja Dudy. W II kwarcie, przed rzutami osobistymi zebrał swoich kolegów w kółko i powiedział im: „adin, dwa, tri, cietyrie... tolka spakojna...”. No dobra powiedział to innymi słowami, ale ważne, że skutkiem był koniec bezsensownych dyskusji z sędziami i skupienie się na graniu, co jak zwykle wyszło zespołowi z Gliwic na dobre. Od połowy II części gry zaczęli gonić rywali, a w III – po świetnych akcjach Belknera - wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końca meczu. Choć trzeba przyznać, że w ostatnim starciu gaśli w oczach, a „Groszki” rzuciły się w szaleńczą pogoń. W ogóle drugie starcie tej rywalizacji w niczym nie przypominało tego pierwszego. Po pierwsze gracze Green Peas, którzy w pierwszym meczu zaliczyli 0/10 zza linii 6,75, tym razem już po kilku minutach mieli na koncie 4 takie rzuty, a w całym meczu trafili 10 z 21. Po drugie zaś zespół Antidotum dysponował jeszcze jednym zawodnikiem mniej, czyli było ich sześciu. Skutkowało to oczywiście mniej agresywną grą w obronie, gdyż istniało zbyt duże ryzyko kończenia meczu np. w czwórkę. Teraz mają dwa tygodnie na regenerację, no i z tego co słyszałem do półfinałów przystąpią już w szerszym składzie...

 

Wydawało się, że nie ma lepszej okazji dla TG na wygranie z ALTĄ, niż brak w tej drugiej drużynie tercetu najlepszych ostatnio graczy, czyli: Byrczka, Koczwary i Gradzika. Nic bardziej mylnego. Po raz kolejny wyszło to o czym pisałem w podsumowaniu sezonu zasadniczego, czyli szeroki i pełny utalentowanych graczy skład ALTY. GM Tomasz Domański zrobił wszystko, żeby wobec braku wspomnianej trójki zagrać mogli nawet dawno niewidziani Szmal i Karnia. Pierwszy zmaga się z urazem barku i zagrał z blokadą. Jak mu poszło można przeczytać w... najlepszej piątce drugich meczy ćwierćfinałowych. Przydał się także Karnia, który po raz pierwszy w RALK pokazał, że ma olbrzymią łatwość zdobywania punktów, a do tego jest bardzo solidnym obrońcą. Wspomniana dwójka plus będący w świetnej formie Kaszycki i skuteczny z dystansu Soja, dali zespołowi z Dąbrowy Górniczej drugie zwycięstwo i pewny awans do półfinału. W ogóle podoba mi się mnogość sposobów, którymi ALTA potrafi rozbić rywala. Jako, że tym razem zabrakło dwójki podkoszowych, to szybko przenieśli główne akcenty na obwód i jakby nigdy nic trafili sobie 12 trójek... Nie mogę się doczekać ich półfinału z Kocikami, ale o tym więcej wkrótce. Tym razem na parę zdań zasłużyli także gracze TG, którzy momentami potrafili podjąć walkę i niwelować straty, głównie dzięki indywidualnym akcjom Dudy oraz świetnej skuteczności Parkietnego. To właśnie rzuty z dystansu tego ostatniego pozwoliły zawodnikom z Tarnowskich Gór zobaczyć światełko w tunelu. Niestety już po chwili okazało się, że to nadjeżdżający pociąg... Zabrakło skuteczności Przybyłkowi, który trafił ledwie 6 z 22 rzutów z gry. Oddać mu jednak trzeba, że tym razem nie przeszedł obok meczu. Robił co mógł, jednak czasem jest tak, że nie wychodzi. To nie był jego dzień, a TG kończy sezon.

 

Mecz Kociki – Drim Tim był raczej z gatunku tych rekreacyjnych i nie ma się co nad nim specjalnie rozwodzić. Obie drużyny sobie postrzelały, a że przy takiej luźnej grze aktualni mistrzowie są skuteczni do bólu to bez problemu wygrali drugi mecz i zameldowali się w półfinale. Tam czeka ALTA, a ja już serdecznie zapraszam, bo będzie na co popatrzeć.

 

No i na koniec crème de la crème, czyli trzeci, decydujący mecz pomiędzy Budsarem a Basketem. Zespół z Tychów nadal bez Rojka, zabrzanie pozbawieni kontuzjowanego Malcherczyka. W sumie mecz wyglądał tak samo jak dwa poprzednie, czyli brak jakiekolwiek stabilizacji, gra szarpana, to jedna to druga drużyna zaliczała jakiś niespodziewany zryw. Wygrał i awansował zespół, który po prostu popełnił mniej błędów. Tym razem w zespole z Tychów nie było jednego gracza, który pociągnąłby grę w ataku. Zdobywanie kolejnych punktów szło im jak po grudzie. Jednak mieli przebłyski, kiedy potrafili rozegrać ciekawe akcje, jak te, po których punkty spod kosza zdobywał Viscardi. Dwa trudne rzuty z półdystansu wziął na siebie także Gruca i oba znalazły drogę do kosza. Dużo pożytku Basket miął z Pyci, który nawet jeśli nie trafia, to wykonuje mnóstwo czarnej roboty po obu stronach parkietu. No i znowu kluczem do zwycięstwa okazała się obrona, z szczególnym uwzględnieniem pracy, którą Tyszanie wykonali na Mandowskim. Budsar przez większość meczu ciągnął za uszy Krajewski, którego od czasu do czasu wspierał Traczyk, który niespodziewanie pojawił się na meczu. Ich wysiłek poszedł jednak na marne, choć wcale tak być nie musiało. W ostatnich 30 sekundach, kiedy była szansa na doprowadzenie do dogrywki, najpierw Walicki, a chwilę później Pindor tak wprowadzali piłkę do gry zza kosza rywali, że ta trafiała prosto w ręce przeciwników. Tym samym Budsar został jedynym zespołem wyżej rozstawionym, który nie awansował do półfinału. Basket zmierzy się zaś z Antidotum.

P.S. Mam drobną satysfakcję z poprawnego wytypowania wszystkich półfinalistów ;-) co prawda liczyłem, że jeszcze dwie rywalizacje potrwają dłużej niż dwa mecze, ale i tak nie mam powodów do narzekania :-)

 

Zakończył się sezon zasadniczy w II lidze, jednak na jej podsumowanie daję sobie jeszcze trochę czasu. Kto wystąpi w play off'ach wiadomo było już od dłuższego czasu, a los chciał, że drużyny, które zagrają ze sobą w półfinałach spotkały się ze sobą także w ostatniej kolejce. Zarówno starcie One Move Basket z Jaworznem, jak i Pride&Glory z Wielką Kiścią miały taki przebieg i skończyły się taką różnicą punktową, że pewne jest tylko to, iż w weekend 14-15.04 będzie tyle samo emocji co na meczach I-ligowych. Więcej napiszę na pewno w zapowiedzi półfinałów, które wrzucę w okolicach świąt, a póki co staram się dodzwonić do wróżbity Macieja.

 

P.S. 2 Na zdjęciu dołączonym do opisu kolejki syn Krzyśka Belknera :-) ja mu życzę żeby to życzenie z koszulki się spełniło, tylko niech zawczasu będzie na jakichś poważnych meczach koszykówki, co by się później nie dowiedzieć czegoś od jakże doświadczonego sędziego! ;-)

 

Piątka drugich meczy ćwierćfinałowych:

Daniel Wroński (Basket) 23 pkt, 9 zb – po sobotnim meczu w internecie czytałem, że był „za szybki dla tego dziada Walickiego”, choć uczciwie trzeba przyznać, że był nieuchwytny nawet dla Pindora. Ciekawe ile minut i jaką rolę dostanie po powrocie Rojka?

 

Łukasz Kaszycki (ALTA) 19 pkt, 8 zb, 3 as – cztery trójeczki, do tego jak zwykle kawał dobrej obrony. Wydaje się, że „Kasza” dobrze zaplanował ten szczyt formy.

 

Radosław Szmal (ALTA) 11 pkt, 9 zb, 8 as, 3 przech, 3 bl – tak się gra z blokadą barku! Fajnie było znowu oglądać go na boisku, bo to naprawdę świetny zawodnik.

 

Ksawery Fojcik (Kociki) 20 pkt, 6 zb, 4 as – nie wiem czy się przy tym w ogóle spocił.

 

Krzysztof Belkner (Antidotum) 21 pkt, 7 zb, 3 przech – dopóki miał siły robił z rywalami co chciał, to jego akcje pozwoliły w III kwarcie wypracować kilkanaście punktów przewagi.

 

Piątka kolejki II ligi:

Mateusz Zarychta (OMB) 17 pkt, 5 zb, 5 as – coś tam chyba stracił na wadze i od razu przełożyło się to jego grę. To był stary dobry „Karol Fedorowicz”!

 

Norbert Cybula (Płomień) 24 pkt, 7 pkt, 4 as – świetne zakończenie sezonu, szkoda że nie potrafi ustabilizować formy strzeleckiej.

 

Maciej Balcerzak (OMB) 25 pkt, 4 as – i znowu szczebelek w górę, trochę szkoda mi go na amatorską ligę.

 

Marcin Gajdziński (Wielka Kiść) 28 pkt, 11 pkt – jeden z tych graczy z II ligi, których bardzo chciałbym zobaczyć w I.

 

Waldemar Bastek (Żubry) 23 pkt, 9 zb, 3 przech, 6 as – to, że zdobędzie ponad 20 punktów i dołoży trochę zbiórek było oczywiste, ale z tymi ostatnimi podaniami to już przesadził...

 

Niezłe numery:

30/37 – osobiste trafione i wykonywane przez duet Kruk-Belkner w dwóch meczach ćwierćfinałowych. Taka wskazówka dla graczy Basketu: tutaj się to nie będzie opłacić.

 

Usłyszane przy stoliku:

Inside-outside – Tam a nazot.” - czyli Tomasz Kucharczyk przetłumaczył nam kolejną amerykańską zagrywkę.

 

Cytat kolejki:

Wstawaj za każdym razem, nie możesz leżeć, wstawaj bo się przeziębisz.” - troskliwy Marcin Malcherczyk do Dawida Grucy po tym jak ten wstał z ziemi z piłką, czyli popełnił błąd kroków.

 

Okiem Statysty(ka) na mordo-książce:

http://www.facebook.com/home.php?#!/pages/Okiem-Statystyka-RALK-Ruda-Slaska/219560013840

 

 

Marcin „Benek” Bębenek

( benek.upr@poczta.fm )

Komentarze

Ta wiadomość nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj komentarz

Aby dodawać komentarze trzeba być zarejestrowanym i zalogowanym w serwisie.

Logowanie i rejestracja

Nie masz konta? Zarejestruj się!

Pokaż:

Ostatnie wyniki

RALK — 2. Liga - runda 1
Kolejka 5
2. Liga:
Wielka Kiść 71:47Energiczniwięcej»
(14-10-2018 10:20)
Sor-Drew48:65Hicawięcej»
(14-10-2018 9:00)
RALK — 1. Liga
Kolejka 5
1. Liga:
Green Peas58:74Drim Timwięcej»
(14-10-2018 19:00)
Budsar68:46Atomicwięcej»
(14-10-2018 17:30)
Demons76:56Gwiezdno Flotawięcej»
(14-10-2018 16:00)
Jaworzno65:61Rybnik Teamwięcej»
(14-10-2018 14:30)
Płomień48:67Dobermanywięcej»
(14-10-2018 13:00)
Be Perfect76:49Romuswięcej»
(14-10-2018 11:40)
RALK — 2. Liga - runda 1
Kolejka 5
2. Liga:
Longman37:47Piaśnikiwięcej»
(13-10-2018 13:00)
Olimpia54:65Watahawięcej»
(13-10-2018 11:40)
Se Gramy60:42Gwiazdy Podwórkawięcej»
(13-10-2018 10:20)
Killa Bees55:76Zrywwięcej»
(13-10-2018 9:00)