Powrót do serwisu MOSiR:
MOSiR

RALK - Sezon 2018/19

Współpracujemy z:
Sfera TV


Najlepsi w 1. lidze

1. Liga - Eval
Grzegorzewski
Łukasz Grzegorzewski
(Drim Tim)
21,86
1. Liga - Punkty
Modrzyński
Jakub Modrzyński
(Gwiezdno Flota)
18,94
1. Liga - Asysty
Bartecki
Marcin Bartecki
(Green Peas)
6,30
1. Liga - Zbiorki
Nowak
Damian Nowak
(Demons)
13,67

Aktualności

Okiem Statysty(ka) Kolejki IV, V i VI, Październik lepszy na hali niż za oknem.

01-11-2017 16:05 | Benek

Okiem Statysty(ka) Kolejki IV, V i VI, Październik lepszy na hali niż za oknem.

 

Nie wiem czy dotarły w końcu nasze apele ze spotkania organizacyjnego, dziesiątki prywatnych rozmów, moja pisanina czy też odbył się jakiś masowy, wakacyjny obóz z buddyjskimi mnichami, ale fakt jest taki, że podczas pierwszych 6 kolejek było duuuużo spokojniej niż w ubiegłym sezonie. Ok, jest paru graczy -nazywam ich folklorem- którzy muszą sobie pogadać, ale generalnie z perspektywy stolika różnica jest spora. Super, bo dla nas nie jest żadną przyjemnością pisanie maili z karami oraz proszenie sędziów, żeby chcieli przyjechać pogwizdać i jednocześnie wysłuchiwać. Zwłaszcza, że zapowiadaliśmy przed sezonem, że zabawy w półśrodki się skończyły. Po kolejce wracam do domu bez tego całego syfu, który przynosiłem przez większość poprzedniego sezonu. Tak trzymajcie panowie!

Dobra, przejdźmy do tego co działo się w październiku, a dokładnie w trzech pełnych kolejkach...

 

II liga

Czerwone latarnie

Gwiazdy Podwórka zaliczają dość brutalne przywitanie z RALK. Ich zdobycz punktowa w Październiku to kolejno 31, 35 i 32 (przypominam: najsłabszy wynik w historii to 28). Średnio przegrywali niespełna 30 oczkami. W zasadzie można by na tym poprzestać, bo nie ma co się na chłopakach znęcać. Na pocieszenie napiszę, że kilka ekip przeżyło takie ciężkie (no może nie aż tak :) ) początki, a teraz sobie radzą dużo lepiej. Jeśli w zespole GP mogę kogoś pochwalić to będzie to Łukasz Konaszczuk, który jako jedyny jest w stanie wyciągnąć swój średni evaluation powyżej 10. Drugą drużyną, która pozostaje bez zwycięstwa w II lidze jest Olimpia Boruszowice. W październiku może nie przegrywali wysoko, ale w tabeli nic to nie zmienia. Z ich meczów zapamiętałem dwie rzeczy: „drunk game” Kamila Chmielorza w niedzielny poranek przeciwko Sor-Drew oraz II kwartę z meczu z Se gramy, która zakończyła się wynikiem 3:4. Przy tym pierwszym mieszał się w nas podziw za to, że dał radę te 40 minut pograć z rozbawieniem wynikającym z oglądania jak to wyglądało. Znowu szukając jakiegoś plusa wskażę jednego zawodnika: Przemek Osadnik w starciu z Sor-Drew pokazał, że może i powinien być tym, który w listopadzie poprowadzi zespół do pierwszego zwycięstwa. Niespodziewanie trzecią ekipą, która w październiku nie wygrała żadnego meczu byli ZGP. Biję się w piersi, bo miałem w tym spory udział. Mianowicie Jarek Harazin wielokrotnie ostrzegał mnie, że nie mogę chwalić Artura Czempika, bo ten później zalicza wielki regres formy. No i masz... Miesiąc temu pisałem tak: „Ponad 20 punktów na mecz i 54% zza linii 6,75 robi wrażenie.” W październiku było to odpowiednio: 15 punktów i 14% zza łuku. Do tego evaluation spadł z 19,33 na... 1. Dramat. Na szczęście po kontuzji ręki do gry wrócił Andrzej Boronowski i z meczu na mecz powinien grać coraz lepiej.

 

Klasa średnia

Sor-Drew jedyne zwycięstwo zdołał odnieść z Olimpią, a i tak panowie męczyli się okrutnie z piątką rywali. Kiedy w pozostałych dwóch meczach zabrakło Andrzeja Miziniaka o zwycięstwach można było zapomnieć. Deklasacja z Watahą była bardzo przykrym widokiem, a w meczu z Romusem grali tak statycznie i schematycznie (nawet jak na nich!), że naprawdę ciężko się to oglądało. Kontrast tym większy, że we wrześniowych meczach grali żywiołowo z energią i przynosiło to o wiele lepszy efekt. We wspomnianym wyżej meczu, Wataha wystrzelała się chyba za cały październik, bo w pozostałych meczach szło im jak po grudzie. Mimo to powinni mieć jednak na swoim koncie jedno zwycięstwo więcej. Z Se Gramy przegrali mecz, którego nie mieli prawa przegrać, ale sami wyciągnęli rękę w stronę rywali. Drobnym usprawiedliwieniem może być fakt, że zabrakło w tym meczu rewelacyjnego Damiana Szastaka. Co najzabawniejsze najlepszy mecz drużyny -z Sor-Drewem- był jednocześnie najsłabszym Damiana. Cieszę się, że komplet meczów rozegrał Damian Nowak. Choć z ławki usłyszałem nawet „Nie rzucim ziemi skąd na ród...” na niewiele się to zdało i zespół Piaśniki Magic Balls zdołał ograć tylko ZGP. Na ich usprawiedliwienie mogę jednak dodać, że przegrali z niepokonanymi dotychczas Monstars i Longmanami. Póki co największym problemem sympatycznej drużyny z Świętochłowic jest zbyt mała liczba graczy, którzy są w stanie dołożyć coś ekstra w ataku. Walki i zaangażowania nie można nikomu odmówić, ale przydałoby się żeby odpalił ktoś jeszcze poza „Mokrym”, trójkami Tomka Kiełtyki i krótkimi seriami „Keja”. Dokładnie tak jak to zrobił Arek Kudela w starciu z ekipą z Katowic. Nie rozumiem jak Zryw może mieć tylko jedno zwycięstwo. No dobra, pewnym tropem może być fakt, że bardzo słabo bronią. W październiku tracili średnio prawie 73 punkty na mecz! W ofensywie nie ma się do czego przyczepić, Krzysiek Franczuk, Wojtek Trałka (nieobecny na dwóch ostatnich meczach) i Marcin Szatka (ale bez maski!) zawsze swoje rzucą, a przy dobrych wiatrach wspomoże ich jeszcze Rafał Nowak, ale tutaj jeszcze trzeba wrócić do obrony i zatrzymać rywali (niekoniecznie faulem!). Bo to, że napiszę, iż dobrze się ogląda ich mecze raczej nijak ich nie satysfakcjonuje. Killa Bees to najmilsze zaskoczenie października, niby bilans taki sam jak we wrześniu (2:1), ale gra w dwóch ostatnich meczach lepsza, jakieś 47 razy lepsza. Nie ma przypadku, że wzrost formy idzie w parze z lepszą i aktywniejszą grą Jarka Woźnioka (ponad 13 as/mecz), który jest mózgiem i sercem całego zespołu. Do tego fajnie, że pokazali się na meczu Marek Miądowicz i Radek Żelazny, zwłaszcza ten drugi z miejsca zrobił sporą różnicę. Jak jeszcze przywiozą na halę Jasia Kupczyka, to już w ogóle moja gęba będzie się cieszyła. Identyczny bilans w październiku miał Romus, zresztą to z nimi Killa Bees doznali jedynej porażki. Dla Katowiczan nadal największym problemem pozostaje stabilność składu. Niestety część graczy rzadko bywa na meczach, a bez Mateusza Lisiaka i Piotrka Sgodzaja gra się o wiele trudniej. Idealnie pokazał to właśnie mecz z drużyną z Piekar, kiedy Piotrek pociągnął wynik, zdobywając ponad połowę punktów zespołu. Niestety w pozostałych dwóch meczach już go zabrakło i znowu ciężar zdobywania punktów spoczywał na Sebastianie Bregule. Z słabym Sor-Drewem się udało, ale już przeciwko Arkowi Brzęczkowi z Płomieniem tak dobrze nie poszło. Do tej grupy mimo kompletu zwycięstw w październiku wrzucam też Se Gramy. Trzy tygodniowa przerwa nie podziała na nich dobrze i koszykarsko wyglądało to jednak słabiej niż we wrześniu. Choć prawdą jest, że za chwilę nikt nie będzie o tym pamiętał, a umiejętność wygrywania meczów, w których nie idzie też jest cenna. Przeciwko Watasze nie wychodziło im prawie nic, ale w końcówce dalej wynik kręcił się wokół remisu. Na 2,4 sekundy przed końcem Paweł Loedl, który wcześniej miał 3/17 z gry, trafił trójkę dającą Katowiczanom zwycięstwo.

 

Widzę szczyt, a za szczytem zaszczyt za zaszczytem

Na pierwszy ogień Płomień. Ekipa z Zagłębia zaliczyła świetny miesiąc odnosząc komplet zwycięstw, zdobywając przy tym ponad 70 oczek na mecz. Do tego ani jednego ich gracza nie umieściłem w piątce kolejki co najlepiej pokazuje jak szerokim i wyrównanym składem dysponują w tym sezonie. Czasem różnicę robią gracze pierwszej piątki, czasem wejście smoka zalicza ktoś z ławki, jak Tomek Ślęzak przeciwko Watasze, kiedy w samej IV kwarcie rzucił 10 oczek. Cieszy mnie, że swoje miejsce znalazł Wojtek Pietras, a na wszystkich meczach obecny był Arek Brzęczek, który stanowi bardzo ważny element tej układanki. Bardzo niewygodna drużyna dla przeciwnika, bo nigdy nie wiadomo, z której strony padnie cios. Longmani wygrali wszystkie mecze w tym sezonie i za ich sukcesem także stoi wyrównany skład. Najlepszy przykład mieliśmy w starciu z Gwiazdami Podwórka, kiedy bardzo słaby mecz zaliczali czołowi strzelcy Krzysiek Kręglicki i Dawid Kamiński (łącznie 4/23 z gry), a i tak nie zagroziło to wynikowi. W kolejnych meczach obu graczy zresztą zabrakło, ale od razu większą rolę zaczęli odgrywać Piotrowie Pazdan i Świercz oraz Szymon Kurdziel. Efekt? Np. starcie z Piaśnikami zaczęli od 17:0 po pierwszych 5 minutach. Do tego ekipa z Katowic ciągle ma dobrze zabezpieczoną strefę pod koszową, gdzie rządzi duet J.Urych-Dziadosz. Dzięki nim w żadnym październikowym meczu nie przegrali deski. Najlepszą ekipą pozostaje zespół Monstars, który dołożył dwa kolejne skalpy na swej drodze do awansu (tak, będę nakładał presję). Ekipa bez najmniejszych problemów ograła Piaśniki i ZGP, wygrywając odpowiednio 25 i 37 punktami. Bez znaczenia było nie tylko przeciwko komu grają, ale i w jakim składzie przyjechali. W pierwszym meczu zabrakło Janka Lubosa? Nic to, rozrzucał się Michał Błaszkiewicz, a trzy grosze dołożył też Michał Bański. Z kolei przeciwko ZGP zabrakło tego duetu, wrócił za to Janek i już w pierwszej kwarcie zrobił rywalom teksańską masakrę piłą mechaniczną, zdobywając 14 punktów i 5 asyst w samej I kwarcie. Rywale mają jeszcze większy problem, bowiem przełamał się też po nie najlepszym początku sezonu Łukasz Klasa. No ma Jarek Olesiński partnerów, że nawet nie muszę o nim pisać :)

 

I liga

Czerwone latarnie

Gdyby przed sezonem ktoś mi powiedział, że TG Power będzie po dwóch miesiącach bez zwycięstwa, to bez chwili zawahania założyłbym się o tysiaka, że to niemożliwe. Gdzie tam, z takim składem? Z taką siłą ofensywną? No właśnie siłę w ataku to oni mają. Ba, nawet czwartą w lidze. Tyle, że koszykówka polega też na tym, żeby rywalom utrudniać zdobywanie punktów, a to gracze z Tarnowskich Gór robią zdecydowanie najgorzej w całej lidze. 74,5 punktu tracone co mecz, przy niezatrzymywanym czasie to dramat. Aż dwa razy sprawdzałem czy się nie pomyliłem wciskając cyferki na kalkulatorze. Biorąc pod uwagę te liczby, na nic się może zdać nawet taki start jak z Gwiezdną Flotę, kiedy mieli 12/15 z gry. Bo to, że dobrze się to z boku ogląda raczej nie ma dla nich znaczenia. Bez porażki jest również Wielka Kiść, ale oni o to zwycięstwo przynajmniej się bardziej ocierali, a z Gwiezdną Flotą mogliby nawet wygrać, gdyby nie głupi, piąty faul Andrzeja Wesołowskiego, przez co musli kończyć mecz w czterech. Zresztą Andrzej prosił się o zejście do boksu już wcześniej, wtykając niepotrzebnie łapy przy każdej okazji. Szkoda, zwłaszcza, że kawał dobrej roboty wykonali podkoszowi, którzy na desce wręcz zmiażdżyli rywali, wygrywając zbiórki 48:24. No, ale przez brak odpowiedzialności praca Marcina Sowy i Marcina Gajdzińskiego poszła na marne. Tym niemniej, Gliwiczanie grając tak ambitnie w końcu muszą wygrać jakiś mecz. O dziwo ani razu nie udało się wygrać w październiku Budsarowi, choć wrażenia artystyczne pozostawili nie najgorsze i za mecz z Drim Timem powinni dostać te 0,5 do tabeli więcej. W starciu tym Przemek Świerkowicz przypomniał o tym jak duży talent ma do rzutów z dystansu. Osiem razy dziurawił w ten sposób kosz rywali, a w sumie zgromadził 34 punkty. Niestety wszystko to na marne, gdyż w końcówce Rudzianom udało się wybrnąć z opresji i minimalnie wygrać mecz. Największym problem Budsaru jest w tej chwili obrona. W październiku tracili ponad 70 punktów na mecz (we wrześniu 56), a rywalom pod kosz często rozwijali czerwony dywan. Nie rozumiem też np. dlaczego tak dobrze grającego w V kolejce Szymona Sazanowa, w VI nie wykorzystano w większym stopniu. Zwłaszcza, że wydaje się idealnym stoperem na Grzesia Kurka. Bardzo jestem ciekaw ich najbliższego starcia z TG Power. Już przeszedłem do rubryki „Klasa średnia”, a tu okazało się, że po trzech zwycięstwach we wrześniu, w październiku Green Peas przegrali wszystkie trzy mecze. Powiedzmy sobie od razu szczerze, że rywali mieli trudnych, a w każdym z tych meczów mieli realną szansę na zwycięstwo, ale fakt jest taki, że na tabelę się to nijak nie przełożyło. Przeciwko Dobermanom starli się ze świetną defensywą rywali, z którą spore problemy miał nawet Karol Chamera. 35% z gry i 21 strat mówi samo za siebie. Rybnik z kolei gonili całą IV kwartę, ale doświadczeni rywali nie dali się dogonić. Przespana I oraz III kwarta zadecydowały o końcowym rezultacie. „Groszkom” może być szkoda tego meczu, bo pierwszy raz pojawili się w optymalnym składzie. Z Drim Timem natomiast stworzyli prawdziwe widowisko, które chętnie bym sobie obejrzał wieczorem po kolejce raz jeszcze. Szkoda, że Marek Palej, który rozgrywał kapitalne spotkanie, nie dał ostatniej akcji rozegrać Karolowi Chamerze, którzy ma olbrzymie doświadczenie w zamykaniu meczów. Tak czy siak myślę, że Green Peas pojawiają się w tej rubryce pierwszy i ostatni raz.

 

Klasa średnia

Od dna udało się odbić w końcu ekipie z Jaworzna. Z Gwiezdną Flotą jeszcze nie dali rady, ale już Wielką Kiścią i Dobremanami sobie poradzili. Gliwiczanie to chyba jedyna ekipa w I-ligowej stawce, którą mogli ograć przyjeżdżając w 5-osobowym składzie i dobrze, że tę okazję wykorzystali. Zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo, a potrzeba było skutecznej gry w ataku aż 4 graczy, zaś Daniel Sergiel sporo pomógł w obronie. Tak jak w poprzednim meczu, przewagę zdobyli od razu na początku. Tyle, że tym razem nie opadli z sił w IV kwarcie, jak to miało miejsce choćby w starciu z Gwiezdną Flotą. Prawdziwą twarz ekipy z Jaworzna zobaczyliśmy jednak dopiero w IV kolejce przeciwko Tyszanom. W końcu Łukaszowi Urbasiowi udało się zebrać 8 zawodników, a wśród nich był debiutujący w tym sezonie Grzesiu Remin. Równa, konsekwentna gra przez 40 minut przyniosła efekt, a podwójnie cieszyć się mógł Mateusz Józefów. Przed sezonem zmienił zespół z Dobermanów na bieniaminka, a do tego przeciwko byłym kolegom z zespołu zagrał bardzo dobre zawody. Teraz czeka ich Rybnik i Drim Tim, więc mam nadzieję, że utrzymają taką frekwencję + przywiozą Mariusza Flagę. Dla wspomnianych wyżej Dobermanów był to dziwny miesiąc. Najpierw dzięki świetnej defensywie ograli niepokonane w tamtym momencie „Groszki”, później zaliczyli dramatyczną II połowę z Demonami (18 punktów w 20 minut), by na koniec ulec ekipie z Jaworzna. Na nie bez znaczenia jest fakt, że na żadnym z tych meczów nie było Tomka Bzdyry, a Dawid Gruca wnosił do zespołu dużo mniej niż we wrześniu. Niemniej jednak nawet w takim składzie i formie z Green Peas sobie poradzili, więc można. Kluczem jest obrona. W starciu z „Groszkami” Mateusz Pycia do minimum ograniczył poczynania Karola Chamery, a Kamil Malicki zdominował Marcina Barteckiego. Z pozostałymi rywalami już się nie udało, choć wydawałoby się, że Mateusz jest idealną odpowiedzią na Grzesia Remina, a grał krótko i nawet nie wiem czy przez chwilę go krył. Na szczęście Dobermany mają teraz mecz z Kiścią na odbudowę i dobrze by dla nich było, żeby z tej okazji skorzystać. Żadnego meczu na odbudowę nie potrzebują za to gracze Wściekłych Psów. Dwa zwycięstwa z rzędu w dobrym stylu, do tego pokaz ładnej, ofensywnej koszykówki, połączonej z walką i agresją, którą gwarantują bracia Błędowscy. Nawet jedyną porażkę w październiku ponieśli dopiero po dogrywce, w dodatku w 5-osobowym składzie przeciwko Drim Timowi. W ogóle wspomniani wyżej bracia to cisi (no dobra, wcale nie tacy cisi :) ) bohaterowie dwóch zwycięstw. Zagwarantowali ekstra punkty i zabezpieczyli dechę. Nawet słabsza skuteczność Tomka Gembusa nie przeszkadza, bo na włączenie się punktami czekają Filip Zemrzycki czy Paweł Jaszczurowski. Wciąż nie wspomniałem o bardzo dobrym tym sezonie Pawle Zielonym czy Mateuszu Zarychcie, któremu posłużył urlop i przeciwko Atomic rzucił 4/4 zza łuku. Naprawdę mają czym straszyć! Dwa zwycięstwa w październiku odnieśli również gracze z Rybnika. Oni jednak w lepszym nastroju zaczynali miesiąc, a w gorszym kończą. Z Budsarem poszło gładko, z „Groszkami” już się trochę męczyli, ale z Demonami zagrali po prostu słabo. Gdzieś zniknęła ruchliwość „małych” w ataku, wszystko odbywało się na stojaka, jakby Demony dosypały im przed meczem w szatni jakiś proszków nasennych do wody. To był najsłabszy Rybnik Team w tym sezonie. Poza Adamem Pierchałą nie było komu straszyć na dystansie, wyłączając jego – reszta zaliczyła 2/17 zza łuku. Tylko podkoszowi zrobili swoje, choć odpuszczanie Artura Bubla na półdystansie wołało o pomstę do nieba. Póki co wcześniejsze mecze karzą mi ten mecz traktować jedynie jako wypadek przy pracy. Najmilsze zaskoczenie października to z pewnością postawa drużyny Atomic. Nie tylko bardzo dobrze się ich oglądało, ale jeszcze wygrali dwa mecze. Mogę tylko żałować, że nie mogę wam wrzucić filmiku, na którym widać ostatnią 1:10 starcia z Budsarem, w trakcie której Grzesiu Kurek zdobył 10 punktów, trafiając m.in. dwa razy zza linii 6,75. Coś niesamowitego! Cała drużyna gra bardzo ambitnie i zespołowo. Radek Szmal jak zwykle robi swoje, w obu zwycięstwach pod koszem swoje wyskakał Tomek Kaptacz, a Artur Doktorczyk okazał się bardzo dobrym uzupełnieniem. Nawet Andrzej Sass biega po boisku mniej naburmuszony i częściej się uśmiecha. Przed nimi dwa trudne sprawdziany i jestem ciekaw jak się w nich zaprezentują.

 

Widzę szczyt, a za szczytem zaszczyt za zaszczytem

Dość niespodziewanie po beznadziejnym wrześniu, październik okazał się dużo lepszym miesiącem dla Gwiezdnej Floty. Było w tym trochę szczęścia, ale fakt jest taki, że odnieśli komplet zwycięstw i zameldowali się w środku tabeli. Z Jaworznem zdecydowała ostatnia – wygrana 11-punktami- kwarta, kiedy Rudzianie z całą mocą natarli na zmęczonego rywala. Nie bez znaczenia był też fakt, że najlepszy i jedyny na poziomie z ubiegłe sezonu mecz zaliczył wtedy Michał Przybyła. Czarno na białym było widać jak bardzo zespół potrzebuje jego skutecznej gry. W co drugim meczu skutecznie gra też Krzysztof Swoboda i w starciach z Jaworznem i Kiścią dołożył wielką cegłę do końcowego sukcesu. Główną siłą Gwiezdnej nadal pozostają rzuty z dystansu. Kiedy na 6 minut przed końcem meczu, boisko za 5 przewinień opuścił Andrzej Wesołowski i Wielka Kiść stanęła czwórką, ciasno w strefie, od razu wykorzystali to Rudzianie i zasypali rywali trójkami. Pięć celnych rzutów zza łuku w 3 minuty załatwiło sprawę, a trafiała trójka graczy. Nie wiem czy to świadomy wybór, czy wychodzi przypadkiem, ale ciekawie swoje mecze rozgrywają gracze Demonów. Pierwszą połowę regularnie przesypiają w obronie, nie angażując wszystkich sił. Jak wpada tak jak w starciu z Dobermanami to fajnie, bo jest od razu przewaga, a jak nie to trudno. Mogą nawet oddać prowadzenie rywalom i spokojnie ich kontrolować bez podkręcania tempa. Wajchę przestawiają dopiero w III kwarcie. Wskakują na zupełnie inną intensywność. Zwłaszcza w obronie zaczynają grać o wiele agresywniej. Dobermanom pozwolili rzucić 18 oczek, Rybnikowi 21, odpuszczając jedynie Wielkiej Kiści. Ilość opcji w ataku nadal poraża i mam nadzieję, że na najbliższy rewanż za finały wpadną w szerokim składzie. Jak już jesteśmy przy Drim Timie, to październik był dla nich bardzo trudny, ale z wszelkich opresji wyszli obronną ręką. Zaczęli bardzo słabym meczem z Wściekłymi Psami. Po fajnym zespołowym wrześniu, w starciu graczami z Bytomia postawili na taktykę: „postoimy i popatrzymy co zrobi „Larry”, a Łukasz Grzegorzewski kozłował i przy bierności kolegów siłował się na jakieś akcje pod koniec 24 sekund. Mieli szczęście, że trafiło na Wściekłe Psy w 5-osobowym składzie, w dodatku pudłujących wiele otwartych rzutów. Po dogrywce, ale się udało. Z Budsarem obudzili się w III kwarcie, kiedy postawili twardszą obronę wszystkie straty z I połowy. Trójki Kuby Hirsza i Krzysztofa Morawca oraz kluczowe zbiórki w ataku Krzyśka Traczyka w końcówce dały im zwycięstwo. Najtrudniej mieli jednak z „Groszkami”. Kiedy w III kwarcie prowadzona przez duet Chamera-Palej, ekipa z Świętochłowic machała im na do widzenia i odskakiwała na 13 punktów, wydawało się, że nic nie uchroni ich od porażki. Rudzianie trafili jednak całą serię zza łuku (Hirsz x2, Kampa i Morawiec po 1) i przed IV kartą to oni prowadzili jednym punktem. Ostatnia minuta podstawowego czasu gry miała kilka zwrotów akcji. Najpierw na 40 sekund przed końce Filip Kornecki trójką dał prowadzenie DT 68:69, następnie Karol Chamera trafił trójkę (71:69), a 17 sekund przed końcem dwoma celnymi osobistymi wyrównał Krzysztof Morawiec. „Groszki” miały ostatnią piłkę dla siebie, jednak Marek Palej się pospieszył i nieudanym wejściem pod kosz nie zdołał zapobiec dogrywce. W niej widzieliśmy już pełną dominację Rudzian. Otworzył ją trójką „Szipo”, a później obserwowaliśmy show Filipa Korneckiego, który zdobył kolejne 6 punktów zamykając rywalom drogę do zwycięstwa. W najbliższą niedzielę o 17:30 Drim Tim – Basketball Demons serdecznie zapraszam – warto!

 

Lubię swoje notatki, np. taka:

Przy stoliku zgodnie uznaliśmy, że skoro zdenerwował się Robert, to na 100% musiał mieć rację. Zrobił to może 3 raz odkąd gra w RALK. Szanuję :)

 

Piątka IV kolejki II ligi:

Jarosław Olesiński (Monstars) 7 pkt, 8 zb, 9 przech, 7 as – od 12 lat nic się nie zmienia, „Olo” pozostaje najlepszym złodziejem w RALK.

 

Michał Błaszkiewicz (Monstars) 25 pkt, 2 przech, 4 as – nie zmienia się też to, że u boku ma strzelca, na którym może robić asysty. Fajnie jakby Michał wpadał częściej.

 

Wojciech Trałka (Zryw) 28 pkt, 6 zb, 3 as, 2 bl – jak złapie rytm i pozwoli się mu grać szybkim atakiem, to właśnie tak się to kończy.

 

Robert Sgodzaj (Romus) 29 pkt, 7 zb, 5 as – jego kapitalna III kwarta pozwoliła odrobić straty i wyprowadzić katowiczan na 10-punktowe prowadzenie.

 

Jarosław Urych (Longman) 4 pkt, 16 zb, 2 przech, 2 bl – zacząłem tę piątkę od zadaniowca, to i takim skończę. Choć już za sam fakt, że trafił 2/2 osobiste powinien się tu znaleźć.

 

Piątka V kolejki II ligi:

Jarosław Woźniok (Killa Bees) 6 pkt, 9 przech, 20 as – nie daruję mu, że zmarnował taką okazję na pobicie rekordu asyst RALK. Jestem przekonany, że gdyby nie 5 (głupi!) faul na 1,5 minuty przed końcem, to dałby radę.

 

Adam Szabatowski (Piaśniki) 22 pkt, 10 zb, 5 przech – do punktów wszyscy się przyzwyczaili, ale przy okazji zaliczył najwięcej przechwytów od stycznia 2013.

 

Piotr Pazdan (Longman) 18 pkt, 9 zb, 6 przech, 4 as – ekipa z Katowic chyba ani przez sekundę nie żałowała, że przed sezonem dołożyli do składu Piotrka. Bardzo przydatny, nawet kiedy nie zalicza tak efektownego meczu.

 

Radosław Żelazny (Killa Bees) 16 pkt, 7 zb, 4 przech, 5 as – panie, może by tak częściej przyjeżdżać?

 

Damian Nowak (Wataha) 25 pkt, 18 zb, 2 przech, 2 as – nawet jak nie trafiał w pierwszych meczach, to widać było, że umiejętności koszykarskie jak najbardziej ma. Przeciwko Sor-Drew pokazał wszystko czego można wymagać od współczesnego wysokiego gracza.

 

 

Piątka VI kolejki II ligi:

Jarosław Woźniok (Killa Bees) 14 pkt, 5 zb, 4 przech, 14 as – II-ligowy król asyst, choć i złodziejaszek z niego całkiem niezły.

 

Jan Lubos (Monstars) 32 pkt, 5 zb, 2 przech, 7 as – opisywanie jego meczów w tym sezonie II ligi traci powoli sens, czekam już na to jak wypadnie w przyszłym sezonie na tle I-ligowych rywali.

 

Łukasz Klasa (Monstars) 19 pkt, 14 zb, 2 przech, 2 as – w końcu się przełamał i mam nadzieję, że tak mu zostania. Chociaż z drugiej strony, wtedy już naprawdę nie będzie jak powalczyć z Monstars.

 

Piotr Kugiejko (Killa Bees) 10 pkt, 17 zb, 2 as – zdominował deskę w starciu ze Zrywem, którego gracze do słabo zbudowanych nie należą.

 

Sebastian Breguła (Romus) 17 pkt, 9 zb, 3 bl – wydawało się, że w tym sezonie będzie mógł świadomie zmniejszyć swoją rolę i przekazać pałeczkę młodszym. Nic z tego, na meczach ciągle kogoś brakuje, a Sebastian musi brać ciężar gry na swoje barki.

 

Piątka IV kolejki I ligi:

Kamil Malicki (Dobermany) 10 pkt, 3 zb, 4 przech, 2 as – nie zawsze jego ogromną pracę widać w statach, a jest to jeden z największych pracusiów po bronionej stronie parkietu. Pracuś... jaki pracuś? Dzik! Napuściłbym go na Janka Lubosa :)

 

Łukasz Grzegorzewski (Drim Tim) 19 pkt, 11 zb, 4 przech, 3 as – koledzy trochę za dużo wrzucili mu na plecy, ale jakoś wybrnął. Nie da się grać tyle minut, jednocześnie będąc non stop pierwszą opcją w ataku, tradycyjnie duży plus za grę w obronie.

 

Radosław Szmal (Atomic) 11 pkt, 8 zb, 4 as – jeszcze raz wykonał kawał dobrej, czasem niedocenianej roboty.

 

Artu Bubel (Demons) 31 pkt, 13 zb, 4 as – tak naprawdę jedyny indywidualny występ, który mi po tej kolejce zapadł w pamięci.

 

Łukasz Kamiński (Rybnik) 8 pkt, 12 zb, 2 przech, 5 as – spokój i praca dla zespołu po obu stronach parkietu. Chciałbym, żeby koledzy trochę częściej wykorzystywali go pod koszem rywali.

 

Piątka V kolejki I ligi:

Łukasz Adamczyk (Demons) 19 pkt, 4 zb, 3 as – ależ jego trójki potrafią odbierać rywalom chęci do gry...

 

Jakub Hirsz (Drim Tim) 16 pk, 2 zb, 2 przech, 2 as, 3 bl – jego trójki miały ogromne znaczenia dla zmiany przebiegu mecz. Będę też potarzał do znudzenia: najlepiej blokujący zawodnik na pozycji nr 2 RALK.

 

Łukasz Urbaś (Jaworzno) 14 pkt, 6 zb, 5 przech, 6 as – szef zespołu musiał wziąć sprawy w swoje ręce i osobiście przypilnować zakończenia złej passy.

 

Jakub Modrzyński (Gwiezdno Flota) 26 pkt, 8 zb, 4 przech – doczekałem się „Modrego” w formie z zeszłego sezonu. Oby częściej.

 

Łukasz Kamiński (Rybnik) 6 pkt, 15 zb, 3 as – dajcie mu na dół parę piłek więcej!

 

Piątka VI kolejki I ligi:

Filip Kornecki (Drim Tim) 9 pkt, 4 zb, 2 przech, 2 as – dla niego mecz zaczął się na 40 sekund przed końcem, kiedy trawił ważną trójkę z rogu boiska. W dogrywce dodał 6 oczek, czyli ponad połowę dorobku Drim Timu w dodatkowych 5 minutach.

 

Paweł Jaszczurowski (Wściekłe Psy) 19 pkt, 2 zb, 3 przech, 3 as – fajnie mieć w drużynie gracza, który wchodzi z ławki i sypie z marszu 5 trójek.

 

Krzysztof Swoboda (Gwiezdno Flota) 20 pkt, 2 zb, 2 przech, 4 as – w tym sezonie co drugi mecz gra bardzo dobrze, więc Kiść miała wielkiego pecha.

 

Grzegorz Kurek (Atomic) 26 pkt – taki trochę Tracy McGrady RALKu, w ostatnie 1:10 rzucił 10 oczek, czym kompletnie rozbił rywali.

 

Tomasz Kaptacz (Atomic) 16 pkt, 14 zb, 4 przech, 5 as – doskonały mecz przeciwko, tym bardziej, że przeciwko sobie miał „Shreka” i „Krajana”.

Komentarze

Ta wiadomość nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj komentarz

Aby dodawać komentarze trzeba być zarejestrowanym i zalogowanym w serwisie.

Logowanie i rejestracja

Nie masz konta? Zarejestruj się!

Pokaż:

Ostatnie wyniki

RALK — 2. Liga - runda 1
Kolejka 1
2. Liga:
Sor-Drew45:67Se Gramywięcej»
(16-09-2018 10:20)
RALK — 1. Liga
Kolejka 1
1. Liga:
Budsar52:38Dobermanywięcej»
(16-09-2018 19:00)
Drim Tim92:49Romuswięcej»
(16-09-2018 17:30)
Demons76:50Jaworznowięcej»
(16-09-2018 16:00)
Atomic0:20Gwiezdno Flotawięcej»
(16-09-2018 14:30)
Green Peas75:46Płomieńwięcej»
(16-09-2018 13:00)
Be Perfect60:72Rybnik Teamwięcej»
(16-09-2018 11:40)
RALK — 2. Liga - runda 1
Kolejka 1
2. Liga:
ZGP58:67Hicawięcej»
(15-09-2018 13:00)
Killa Bees45:55Watahawięcej»
(15-09-2018 11:40)
Piaśniki57:52Energiczniwięcej»
(15-09-2018 10:20)
Wielka Kiść 54:51Olimpiawięcej»
(15-09-2018 9:00)
RALK — 2. Runda Play-Off
Spotkania 3
1. Liga - półfinał para 2:
Demons61:43Rybnik Teamwięcej»
(21-04-2018 16:00)