Powrót do serwisu MOSiR:
MOSiR

RALK - Sezon 2019/20

Współpracujemy z:
Sfera TV


Najlepsi w 1. lidze

1. Liga - Eval
Brak zdjęcia
Maciej Soehrich
(Budsar)
27,47
1. Liga - Punkty
Brak zdjęcia
Grzegorz Podulka
(Budsar)
27,00
1. Liga - Asysty
Brak zdjęcia
Michał Moralewicz
(Budsar)
9,73
1. Liga - Zbiorki
Brak zdjęcia
Grzegorz Zawierucha
(Demons)
11,50

Aktualności

Okiem Statysty(ka) Kolejka XV, Shit happens.

24-02-2014 18:19 | Benek

Okiem Statysty(ka) Kolejka XV, Shit happens.

 

Gwiezdno Flota – Kociki Bis 41:71

Drużynę z Rudy Śląskiej najwidoczniej usatysfakcjonował sam awans do czołowej ósemki. Kociki Bis mają zaś ochotę jeszcze trochę powalczyć. Na dobry początek „Klony” nie dały żadnych szans rywalom. Marek Kubas był w takim gazie, że wcale mnie to nie dziwi.

 

Killa Bees – Wielka Kiść 54:73

Kolejny odcinek serialu „Żołnierz kontra Bestia” zapowiadał się fascynująco i taki rzeczywiście był. Zarówno Jasiu Kupczyk, jak i Waldek Bastek spisywali się świetnie, więc żaden z nich nie mógł przesądzić o zwycięstwie. Zadecydowali więc partnerzy, których mieli u swojego boku. To właśnie wsparcie Grzesia Boczuli i spółki zadecydowało o końcowym sukcesie Wielkiej Kiści, czyli solidnym 19-punktowym zwycięstwie.

 

Zryw Siemianowice – Kociki 64:62

Niby dolna grupa, w której większych emocji nie będzie, ale kiedy na rozgrzewce zobaczyłem dwa 9-osobowe składy to pomyślałem, że może być nieźle. Zryw prowadził już 8 punktami w IV kwarcie, ale przestraszyli się możliwości wygrania meczu, dzięki czemu mieliśmy emocjonującą końcówkę. Na 44 sekundy przed końcem Andrzej Miziniak doprowadził do remisu (60:60), co w końcu wyrwało z letargu zespół z Siemianowic. Prowadzenia dla nich odzyskał Mariusz Salamaga, ale chwilę później dwa osobiste trafił Ksawery Fojcik. Ostatnie słowo należało jednak do Michała Zorzyckiego, który na 2,7 sekundy przed końcem trafił zwycięski rzut.

 

Atomic – Sportowe Tychy 56:73

Tydzień temu uprzedzałem, że ekipa z Tychów się wzmacnia i jeszcze namiesza. Tak jak się spodziewałem Maciek Kozieł okazał się dużym wzmocnieniem. W II połowie Sportowe Tychy zdeklasowały faworytów z Sosnowca. Ci - poza Tomkiem Kaptaczem - wyglądali jakby nie za bardzo wiedzieli jak odpowiedzieć na agresywną grę rywali. Tyszanie po raz kolejny zaprezentowali fantastyczną, zespołową obronę, w której tradycyjnie prym wiedli Łukasz Mikuła, Janek Viscardi i Kamil Malicki, wywierając nieustanną presję na rywalach. Ten pierwszy dodatkowo zaliczył kapitalną serię rzutów zza linii 6,75, kiedy w III kwarcie trafił 4 razy z rzędu. To właśnie wtedy nastąpił odjazd drużyny z Tychów, który dodatkowo został przypieczętowany kolejną trójka, tym razem w wykonaniu Błażeja Kałuskiego. Drużyna z Sosnowca już do końca meczu nie potrafiła znaleźć recepty na rywali i musiała uznać ich wyższość. Tym samym walka o czwórkę nabiera rumieńców.

 

Jaworzno – Płomień 53:26

Tylko z powodu tego meczu zdecydowałem się zawitać w niedzielne przedpołudnie na halę rudzkiego MOSiR-u. Miało być starcie tytanów i przedsmak walki o I ligę, a zobaczyłem tryumfalny przemarsz wojsk, podczas którego zwycięzcy plądrowali, grabili i palili każdą wieś, którą napotkali na swojej drodze. Gracze Płomienia nie wyglądali na ludzi, którzy byliby gotowi bronić swoich domostw przed najeźdźcą, ale raczej jak miejscowe dziewki, które z krzykiem, panicznie biegają w kółko. Tak jak napisałem na mordo-książce, byli po prostu małojajeczni. Umiejętności czołowych drużyn II ligi są bardzo zbliżone i jestem pewny, że o awansie zadecyduje upór, agresja i determinacja. W meczu z Jaworznem, Płomień nie miał żadnej z tych cech. Na ich tle Jaworzno wyglądało doskonale, choć uczciwie trzeba przyznać, że w ataku nie zagrali nic wielkiego, ot po prostu zachowali spokój, nie gubili głupio piłek i trafili co mieli trafić. W obronie za to nie cofali się przed rywalem nawet o centymetr. Kiedy tylko rywale próbowali wejść pod kosz robiło się tam tak ciasno, że ciężko było wyskoczyć z piłką w górę. Gracze z Dąbrowy próbowali więc rzucać z dystansu, ale tego dnia pudłowali niemiłosiernie. Do tego straty, dawno nie widziałem, żeby piłka tyle razy wylądowała na ścianie. Tak jak napisałem tydzień temu: pora oddzielić ziarna od plew, a jeden z moich ulubionych nauczycieli zwykł mawiać: silni robią co chcą – słabi cierpią, bo muszą. Pora pokazać, do której grupy chce się należeć. Żałuję tylko, że następnej kolejce Płomień nie gra z kolejnym kandydatem do awansu, chętnie bym zobaczył jak zaprezentują się po takiej klęsce.

 

DBO – ZGP 52:74

Comax w gazie! Przełamał się Jacek Cieślak, swoje rzucił Tomek Cichoń, a mnóstwo pożytecznych rzeczy dołożyli: Adrian Wożniak, Mariusz Dudek i Artur Czempik, dzięki czemu Jarek Harazin mógł się ze spokojem wszystkiemu przyglądać. I to niezależnie czy był na boisku czy na ławce! O DBO przez grzeczność nie wspomnę...

 

TG Team – Kociki 68:52

Jeśli w zaległym meczu ekipa z Tarnowskich Gór wygra z Monstarsami to już nie będą na ostatnim miejscu! Będą wtedy na nim Kociki...

 

Budsar – Longman 67:53

Ekipa z Katowic zaskakująco długo trzymała się dzielnie. W dużej mierze taki stan rzeczy zawdzięczali skuteczności Jarka Koźmińskiego, który w całym meczu trafił m.in. 6 trójek. Niestety opadł z sił w IV, co natychmiast wykorzystali rywale. Rewelacyjną IV kwartę zaliczył Krzysztof Krajewski, który był nie do zatrzymania. To po jego dziesięciu punktach, Budsdar pierwszy raz w tym meczu prowadził różnicą ponad 10 oczek. Kiedy kolejnymi skutecznymi akcjami popisywał się też Marek Mandowski, jasne stało się, że Zabrzanie nie przegrają tego meczu.

 

Hard Plast – TG Power 64:39

Po raz kolejny okazało się, że drużyny z czołówki tabeli to zdecydowanie za wysoka półka dla ekipy z Tarnowskich Gór. I to nawet w sytuacji, kiedy przyjeżdżają w ledwie 5 osobowym, wcale nie najmocniejszym składzie. Duet Arkadiusz Pokorski-Robet Białkowski całkowicie zdominował podkoszowych graczy rywali, a na obwodzie Aleksander Ditmer wyglądał przy przeciwnikach jak profesor, który udziela lekcji koszykówki. Hard Plastowi trzeba też oddać, że tym razem potrafili się skupić na grze, co od razu przełożyło się na szczelność obrony, skuteczność, czy ilość strat. No i żaden z nich nie popełnił 5 fauli, co w ich sytuacji było kluczowe.

 

Sport Rebel – 4deal 63:47

Przed meczem zastanawiałem się jak gracze z Bytomia poradzą sobie z podkoszowymi graczami rywali. Mimo przegranej walki o zbiórki okazało się to jednak bez znaczenia. Kluczem do zwycięstwa Sport Rebel okazało się ograniczenie ilości strat. 8 zepsutych podań to dla „Rebeliantów” wynik wręcz idealny. Poza tym rywale ustawiając strefę, od samego początku zaprosili ich do rzucania zza łuku, z czego skrzętnie skorzystali i szybko odskoczyli na bezpieczny dystans. Poza krótkim fragmentem gry w II kwarcie zespół z Katowic nie był w stanie zagrozić „Rebeliantom”.

 

Green Peas – ALTA 58:71

W I połowie drużyna Tomka Domańskiego osiągnęła tak dużą przewagę, że wydawało się, iż będziemy świadkami kolejnego blow outu. W pierwszych 20 minutach świetne podania Artura Lewickiego wykorzystywał Przemek Hauzer, Krzysztof Koziński ogrywał Marcina Palickiego, a do tego swoje trzy gorsze od czasu do czasu dorzucał Łukasz Adamczyk. Było im tym łatwiej, że rywali w ogóle nie było na parkiecie, tzn byli, ale mieli ciekawszą rozrywkę. Już przed meczem widząc sędziów, nastawili się do nich w określony sposób i później zajęli się kwestionowaniem każdej (dosłownie!) decyzji od 1 minuty meczu, choćby najbardziej słusznej. Tak, wiem, że błędy też były, ale tego się słuchać nie dało. Tak naprawdę „Groszki” zaszkodziły same sobie, bo przecież nikomu innemu. Widać to było zwłaszcza w drugiej połowie, kiedy mniej gadali, a więcej grali i nagle okazało się, że można jednak z ALTĄ powalczyć. Na odrobienie strat nie było już jednak szans. Po pierwsze za mało czasu, a po drugie Przemek Hauzer i Łukasz Adamczyk by na to nie pozwolili.

 

Drim Tim – 10Kg Mniej 44:72

Napisać, że końcowy wynik to niespodzianka, to jakby nic nie napisać. Tydzień temu 10Kg Mniej też prowadziło z drużyną z czołówki, ale wtedy rywale w porę się ocknęli i wzięli ostro do roboty. Drim Tim grał słabo cały mecz. Nie wydaje mi się, że kiedykolwiek ich pierwsza piątka rzuciła w całym meczu 10 pkt przy skuteczności z gry na poziomie 16% (5/32). Na ich tle gracze 10KG Mniej wyglądali przede wszystkim na świetnie zmotywowanych. Podobały mi się ich okrzyki po udanych akcjach, motywowanie siebie nawzajem w obronie i nakręcanie się wraz z rosnącą przewagą. To właśnie sprawiło, że nie spoczęli na laurach, a z rytmu nie wybijało ich kilka nieudanych akcji w ataku, np. kiedy kolejne przechwyty zaliczał Szymon Kampa. Wracali do obrony i dalej robili swoje. Kuba Hirsz ma najlepszy sezon w RALK, a ten mecz był tego najlepszym dowodem. Wiem, że mecz przeciwko Drim Timowi to dla niego ważna sprawa, więc pewnie ze zwycięstwa i swojej świetnej gry cieszył się podwójnie. Ważną rolę odegrał także fakt, że tym razem 10KG Mniej mieli przynajmniej jednego rezerwowego, który mógł dać chwilę odpoczynku Michałowi Kułykowi, czy w połowie III kwarty zastąpić kontuzjowanego Michała Przybyłę. Wiem, że to tylko jeden mecz, ale jeśli miałbym wybierać, to nie mam nic przeciwko, żeby te dwie drużyny zagrały ze sobą w I rundzie play off. Będzie jeszcze więcej podtekstów.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Piątka kolejki:

Aleksander Ditmer (Hard Plast) 15 pkt, 5 zb, 8 przech, 6 as – oglądanie jak organizuje grę zespołu to czysta przyjemność.

 

Jakub Hirsz (10KG Mniej) 23 pkt, 8 zb, 3 as – to był dla niego zdecydowanie dobry tydzień, może nawet jeden z najlepszych! Najpierw (co najważniejsze) został ojcem, a później swoją świetną grą w największym stopniu przyczynił się do zwycięstwa nad Drim Timem. No a w międzyczasie piłkarska drużyna, której kibicuje wygrała ważny mecz, po którym wskoczyła na podium. Gratulacje!!!

 

Przemysław Hauzer (ALTA) 25 pkt, 4 zb, 3 przech, 4 as – patrząc na jego występy w tym sezonie, ciśnie na usta tylko jedno słowo: niezawodny.

 

Adam Janus (Drim Tim) 19 pkt, 8 zb, 2 as – grał spokojnie, poza 2-3 wyjątkami nie forsował na siłę akcji. Potrafił ustawić zespół w ataku tak, by wykorzystywać jego największe atuty, a w obronie wykonał kawał czarnej roboty.

 

Marek Mandowski (Budsar) 15 pkt, 10 zb, 4 as – szkoda, że koledzy nie grali na niego jeszcze częściej, bo z rywalami radził sobie doskonale. Chyba celuje w nagrodę dla najlepszego rezerwowego.

 

Na plus:

10KG Mniej – tak jak tydzień wcześniej było mi ich szkoda, że nie wygrali, tak teraz cieszę się, że utrzymali korzystny wynik do końca. Mam wrażenie, że jeśli tylko załapią się do play off, to mogą w nich sporo namieszać.

 

Na minus:

Drim Tim – porażka z 10Kg Mniej to żaden wstyd, ale 28-punktowy blow out już tak. Wyglądało to podobnie do ich meczu z Rybnikiem w I rundzie.

 

Piątka kolejki II ligi:

Marek Kubas (Kociki Bis) 34 pkt, 7 zb – teraz wychodzi jak bardzo był niewykorzystany jego potencjał, kiedy grał w zespole Zrywu. Kolejne świetne zawody.

 

Maciek Kozieł (Sportowe Tychy) 24 pkt, 4 zb, 2 przech, 4 as – duże wzmocnienie i świetny debiut w RALK.

 

Łukasz Mikuła (Sportowe Tychy) 18 pkt, 5 zb, 5 przech, 3 as – kawał dobrej obrony, no i przede wszystkim 4 trójki z rzędu w III kwarcie.

 

Jacek Cieślak (ZGP) 17 pkt, 10 zb, 5 as, 2 bl – ostatnimi czasy mu nie szło, więc takie przełamanie było mu bardzo potrzebne. Dla mnie to będzie zawsze zawodnik, którego darzę sentymentem ze względu na jego staż w RALK.

 

Waldek Bastek (Wielka Kiść) 23 pkt, 6 zb, 3 przech, 4 bl – lubi mecze przeciwko Jasiowi Kupczykowi i widać, że bardzo się na nie mobilizuje. Ich rywalizacja to I-ligowy poziom.

 

Wisienka na torcie: Michał Zorzycki (Zryw) za zwycięski rzut na 2,7 sekundy przed koncem starcia z Kocikami.

 

Na plus:

Sportowe Tychy – gwarantują brak nudy.

 

Jaworzno – „urwali kurze złote jaja”

 

Na minus:

Atomic – gdy zabrakło Radka Szmala...

 

Płomień – wiadomo...

 

Niezłe numery:

5 – tyle punktów rzucili w I połowie gracze Płomienia, sprawdzać mi się nie chce, ale to chyba rekord w powojennej historii RALK.

 

26 – tyle punktów rzucili Ci sami gracze przez pełne 40 minut meczu z Jaworznem. Rekord sezonu.

 

Cytat kolejki:

Jak oglondołch Beverly Hills 90210 to kibicowołch, żeby Dylan i Kelly byli razym” - Tomasz Kucharczyk. Ktoś jeszcze tak miał? :) :) :)

 

Okiem Statysty(ka) na mordo-książce

Marcin „Benek” Bębenek
( benek.upr@gmail.com )

Komentarze

Ta wiadomość nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj komentarz

Aby dodawać komentarze trzeba być zarejestrowanym i zalogowanym w serwisie.

Logowanie i rejestracja

Nie masz konta? Zarejestruj się!

Pokaż:

Ostatnie wyniki

RALK — 2. Liga - runda 2
Kolejka 5
2. Liga Grupa A:
Monstars73:57Hicawięcej»
(08-03-2020 10:20)
2. Liga Grupa B:
Energiczni20:0Olimpiawięcej»
(08-03-2020 9:00)
RALK — 1. Liga
Kolejka 20
1. Liga:
Budsar66:85Demonswięcej»
(08-03-2020 19:00)
Gwiezdno Flota108:81Rybnik Teamwięcej»
(08-03-2020 17:30)
Drim Tim77:63Dobermanywięcej»
(08-03-2020 16:00)
Wściekłe Psy52:65Longmanwięcej»
(08-03-2020 14:30)
Romus61:115Green Peaswięcej»
(08-03-2020 13:00)
Atomic68:78Jaworznowięcej»
(08-03-2020 11:40)
RALK — 2. Liga - runda 2
Kolejka 5
2. Liga Grupa A:
Se Gramy37:67Watahawięcej»
(07-03-2020 13:00)
Wielka Kiść67:56Zrywwięcej»
(07-03-2020 11:40)
ZGP51:48Piaśnikiwięcej»
(07-03-2020 9:00)
2. Liga Grupa B:
Dazynt32:74Killa Beeswięcej»
(07-03-2020 10:20)