Powrót do serwisu MOSiR:
MOSiR

RALK - Sezon 2018/19

Współpracujemy z:
Sfera TV


Najlepsi w 1. lidze

1. Liga - Eval
Weselak
Marcin Weselak
(Budsar)
29,40
1. Liga - Punkty
Modrzyński
Jakub Modrzyński
(Gwiezdno Flota)
24,75
1. Liga - Asysty
Kucharczyk
Tomasz Kucharczyk
(Drim Tim)
6,43
1. Liga - Zbiorki
Weselak
Marcin Weselak
(Budsar)
13,36

Aktualności

Okiem Statysty(ka) Kolejka XIII, Sinusoida.

14-01-2019 13:01 | Benek

logo

 

Ależ to była pokręcona kolejka, w półtora dnia dostałem wszystko co najlepsze i najnudniejsze w RALK. Od stanów lękowych, że do końca danego meczu zostało jeszcze 20 minut, do trzymania kciuków, żeby doszło do dogrywki, a najlepiej dwóch.

II liga zaczęła się tak, że mimo sobotniego poranka, po godzinie 10 oczy otworzyły się dość szeroko. Ciekawy, wyrównany pojedynek stoczyły drużyny Longmanów i Olimpii, gdzie ci drudzy przegrali na własne życzenie. 8 sekund przed końcem - o ile dobrze pamiętam - Karol Schlagner z Michałem Wołosickim biegli 2 na 1 na kosz przeciwnika i wystarczyło podawać sobie piłkę z rąk do rąk, czekając na końcowy gwizdek. Było to możliwe tym bardziej, że reszta Longmanów już nawet nie wracała. Na nieszczęście Olimpii wspomniana dwójka próbowała kończyć akcję, co im się nie udało, a w odpowiedzi poszła kontra, którą rzutem za 3 skończył Michał Broda. Tym sposobem Longmani wygrali mecz Olimpia przegrała wygrany mecz i chłopaki naprawdę mogą pluć sobie w brodę, bo byłoby to niezwykle ważne zwycięstwo w kontekście walki o „ósemkę”.

Później na ostudzenie emocji dostaliśmy mecz Se Gramy z Killa Bees, gdzie czarno na białym dostaliśmy informację jaką wartość dla tych drugich stanowi w tej chwili Jasiu Kupczyk. Bez swojego centra nie oglądaliśmy żadnych „Zabójczych pszczół” rodem z teledysków Wu Tang Clan czy horrorów klasy c, ale raczej Gucia z „Pszczółki Mai”. W takich okolicznościach drużyna Tomka Sawickiego zrobiła to co do niej należało, czyli przejechała się po rywalach ponad 20 punktami, w czym na pewno pomogła prawie 50% skuteczność z dystansu. W tym elemencie brylował zwłaszcza Sebastian Kusiak, który trafił 4 z 6 takich rzutów. Tym samym ekipa z Katowic przełamała niemoc, która trwała aż od początku listopada, kiedy ostatni raz mieli okazję poczuć smak zwycięstwa.

Mecz Hica-Zryw, czyli starcie drugiej z trzecią drużyną II ligi miał być gwoździem sobotniego programu kolejki RALK. Zamiast tego oglądaliśmy jednak jednostronne rozbijanie młotem pneumatycznym jednej drużyny przez drugą. W zasadzie to już widząc składy na rozgrzewce wiedziałem, że na jakieś bardzo zacięte spotkanie nie mam co liczyć. Zwłaszcza, że Zryw był mocno zmotywowany porażką sprzed tygodnia. No, ale 74:35 to się mimo wszystko nie spodziewałem. Drużynie Rafała Nowaka gratuluję szybkiej, zdecydowanej i ZESPOŁOWEJ gry!

Na deser w sobotnie po południe dostaliśmy ważny mecz w kontekście walki o miejsce w silniejszej grupie. ZGP nie pozostawiło Watasze żadnych złudzeń i pewnie ich ograło. W zespole z Zagłębia zawiódł przede wszystkim lider, czyli Damian Szastak, który spudłował wszystkie 8 rzutów z dystansu. To pierwsze 0 w tej rubryce odkąd zaczął grać w Watasze! Do meczu z ZGP zaliczył 21 kolejnych meczów z co najmniej jedną trójką na koncie. W drużynie Jarka Harazina zaskoczył za to Łukasz Skrzyński, któremu włączył się „tryb bestia” i oddał więcej rzutów niż w 4 wcześniejszych meczach, na których był razem wziętych. Przełożyło się to na 25 punktów, które walnie przyczyniły do ważnego zwycięstwa.

Niedzielę zaczęliśmy od starcia Wielkiej Kiści z Sor-Drewem. Drużyna z Gliwic nawet w 5-osobowym składzie nie miała problemów z ograniem jednej z najsłabszych drużyn w stawce. Tylko w I kwarcie podopieczni Ryszarda Stankiewicza byli w stanie przeciwstawić się rywalom. Główna w tym zasługa Andrzeja Miziniaka, który w I kwarcie zdobył 12 punktów. Niestety przez kolejne 30 minut nie szło mu już tak dobrze, a chwilowe przebłyski Darka Dosy (3x3) czy Arka Gancarczyka, to zdecydowanie za mało, żeby poradzić sobie z taką drużyną jak Wielka Kiść. W zwycięskiej ekipie kolejny świetny mecz zagrał Marcin Gajdziński, który w zasadzie robił co chciał po obu stronach parkietu.

Na zakończenie II-ligowym zmagań dostaliśmy... hmmm może ja wkleję zrzut ekranu po I połowie, a resztę sobie dopowiecie.

 

Mecz drugiej z trzecią drużyną kończy się 40-punktowym pogromem, a starcie pierwszej z ostatnią jest zaciętym meczem z końcowym wynikiem, gdzie żadna z drużyn nie potrafi przekroczyć 40 oczek. II liga to stan umysłu ;)

 

Później niby przeskoczyliśmy na wyższą klasę rozgrywkową, a jednak nie dało się tego zauważyć. Eufemistycznie napiszę, że Derby Zagłębia Płomień-Demony nie zmieściłyby się w top 10 meczów sezonu. No dobra, w rzeczywistości miałyby problem z załapaniem się do top 250. Jedni nie mogli, drugim dłuuuuugimi fragmentami się nie chciało, a ja żałowałem, że całą kofeinę wypiłem na meczu Piaśników. Jedyna ciekawa rzecz w tym meczu dotyczyła tego, czy tym razem Płomień da radę przekroczyć barierę 28 punktów. Dali! Dzięki temu w Nowym Roku mają średnią 31,5 punktów na mecz. No dobra były jeszcze asysty Łukasza Dudka, zawsze lubię patrzeć jak ten zawodnik czyta grę, zarówno w obronie, jak i w ataku.

Od 13:00 RALKowy świat miał stać się jednak piękniejszy. Od rana zapowiadałem na prywatnym koncie na mordo-książce, że po wczesnym obiedzie warto wpaść na dwa mecze na halę rudzkiego MOSiR przy ul. Hallera 16b i tak w istocie było. Dostaliśmy dwa kapitalne mecze!

Gwiezdno Flota z Modrzyńskim, Korneckim, Morawcem to zupełnie inny zespół, niż ten który zbierał baty w I rundzie, a Be Perfect prawie zawsze dobrze się ogląda. No i było meczycho. Otwarte, ofensywne, gdzie od początku sygnał do zdobywania punktów dali Morawiec z jednej i Zemrzycki z drugiej strony. Kiedy wchodzący z ławki Arek Łokociejewski dokładał kolejne trójki, a przewaga Be Perfect minimalnie, ale jednak rosła, wydawało się, że Bytomianie mają wszystko pod kontrolą. Drużyna z Rudy Śląskiej nie dała się jednak złamać. Rywalom dobry humor regularnie psuł Kuba Modrzyński (ta trójka gdzie dostał piłkę w rogu, rzucając praktycznie bez zatrzymania się!), a na deskach dzielnie walczył Marcin Sowa dokładając punkty drugiej szansy. Żeby wiedzieć jak doszło do końcowego zwycięstwa Gwiezdnyj Floty, do tego wszystkiego należy jednak jeszcze dodać dwa elementy: piąty faul Filipa Zemrzyckiego oraz kapitalną końcówkę meczu w wykonaniu jego imiennika – Korneckiego. Podobnie jak tydzień temu, tak i tym razem rozgrywający zapewnił końcowy sukces swojej drużynie. Tym razem przez większość meczu nie potrafił się wstrzelić, ale w ostatnich 2 minutach zdobył 7 punktów, w tym kluczową trójkę na 30 sekund przed końcem, dającą prowadzenie Flocie 80:77!

Jeszcze nie zdążyły opaść emocje po jednym meczu, a już na parkiecie pojawili się gracze Rybnika i Budsaru. Patrzyłem na składy i zacierałem ręce, do pełni szczęścia brakowało mi w zasadzie tylko Tomka Szymury, ale i tak nerwowo ruszałem nogą czekając na pierwszy gwizdek. Od początku inicjatywę przejęli gracze z Rybnika. Agresywna obrona i błyskawiczne przejście do ataku sprawiały, że gracze drużyny z Zabrza tylko nerwowo patrzyli na siebie z pytaniem: „komu znowu uciekł?” na twarzy. Jeśli koledzy Tomka Gołysza nie potrafili skończyć akcji kontratakiem, cierpliwie grali w pozycyjnym, inteligentnie wymuszając kolejne faule rywali. Na linii osobistych doskonale spisywali się Karol Kupczak i Bartek Polnik. Po drugiej stronie swoje w zasadzie grali tylko Maciek Soehrich i Marcin Weselak. Jednak wystarczyło to tylko do tego żeby do przerwy przegrywać 9 punktami. Sytuacja diametralnie zmieniła się w III kwarcie. Wszystko zaczęło się od trzech trójek Grzegorza Podulki. Wrażenie było takie, że zawodnikom z Rybnika po każdej z nich ubywało tego paska z energią znanego choć z gry Mortal Kombat. Nie wiem czy problem leżał w głowach czy w nogach, ale trzecia część gry zakończyła się wynikiem 27:13, a ja mogłem tylko cieszyć się widokiem kolejnych asyst Michała Moralewicza, czy popisom Maćka Soehricha po obu stronach parkietu. W trakcie krótkiej przerwy między kwartami, drużyna z Rybnika dała radę złapać drugi oddech i ich atak ponownie wyglądał jak w I połowie, jednak nie dali rady ograniczyć rozpędzonej ofensywy rywali. Grzegorz Podulka trafił kolejne dwie trójki, wzorowo układała się współpraca Moralewicz-Weselak i mimo drobnych perturbacji, Budsar dowiózł cenne zwycięstwo do końca. Jak powiedział siedzący obok mnie Tomek Kucharczyk, na pewno było to top3 meczów w tym sezonie jak dotychczas i naprawdę nie mogę doczekać rozpoczęcia play off w kwietniu. Szkoda, że nie mamy nagranego tego meczu, bo byłaby to świetna wizytówka RALK.

Po takiej dawce emocji najlepszym wyjściem byłoby wyjść z hali i włożyć głowę do śniegu, jednak o spadek temperatury i ciśnienia postarali się gracze Drim Timu. Drugi mecz z rzędu bimbali sobie w obronie, licząc na to, że ofensywna siła jaką dysponują w zupełności wystarczy do ogrania niżej notowanego rywala. Drużyna Atomic prezentowała się dobrze (gra, bo stroje wyglądają żenująco), grała równo, w każdej z 4 kwart zdobywając identyczną liczbę punktów. Jednak za każdym razem kiedy tliła się w nich nadzieją na zwycięstwo Drim Tim przyspieszał. Tomek Kucharczyk wrzucał dwójką, trójkę i było po sprawie.

11-osoby skład Dobermanów kontra 7 zawodników Green Peas, zapowiadało się nieźle i tak też było. Dość niespodziewanie dostaliśmy wyrównany pojedynek, może nie na takim poziomie jak te o 13 i 14:30, ale emocji było całkiem sporo. Jak to często u Dobermanów bywało, o końcowej porażce zadecydowała jedna kompletnie przespana kwarta, w której roztrwonili mozolnie wypracowaną przewagę. W decydujących momentach w zespole z Tychów zabrakło kogoś kto weźmie ciężar gry na siebie i pociągnie za sobą zespół. No, ale nie każdy ma gracza pokroju Karola Chamery. Ten kolejny raz po prostu zrobił swoje. Chciałbym częściej widzieć zespół z Tychów w tak licznym składzie, tylko żeby jeszcze lepiej go wykorzystywali. Mając tak liczną grupę małych graczy, dobrze poruszających się na nogach, na pewno można rywali zaatakować wyżej i agresywniej, na wyższej intensywności. Myślę, że to w tej chwili najlepsza droga dla nich. Groszki natomiast najbliższe dwa mecz będą musiały sobie radzić bez swojego podstawowego centra, czyli Marcina Palickiego, który nie mógł pogodzić się z – oczywistym – gwizdkiem, w związku z czym najpierw dostał dacha, a po chwili dyskwalifikację. Bez sensu.

Serię 6 porażek z rzędu przerwało Jaworzno. Kto jednak myślał, że zwycięstwo nad przetrzebionym kontuzjami Romusem przyjdzie im łatwo, mocno się pomylił. O emocje w tym meczu postarał się bowiem Robert Sgodzaj, który widząc jakim potencjałem ofensywnym dysponuje jego zespół w tym meczu, po prostu postanowił rzucać. No a jak wpadało to rzucał dalej, aż nazbierało się 36 punktów, czyli 56% tego co uzbierał cały zespół, do tego na rewelacyjnej ponad 60% skuteczności. Szczęście dla ekipy z Jaworzna, że na jego trójki tym samym – choć w mniejszej ilości – potrafił odpowiedzieć Łukasz Urbaś. Do tego dobrze, jak za starych czasów wyglądała wymiana jedynek, za Daniel Sergiela wchodził Piotr Pakuła i w zasadzie utrzymywane było status quo. Resztę roboty zrobiła grupa graczy podkoszowych i Jaworzno może złapać mały oddech przed kolejnym ważnym meczem z Płomieniem.

 

Piątka kolejki II ligi:

Michał Broda (Longman) 24 pkt, 5 przech, 2 as – rzut za 3 na zwycięstwo na 2,5 sekundy przed końcem! Ciągle nie rozumiem czemu go w drugiej lidze oglądam, a nie w pierwszej.

 

Łukasz Skrzyński (ZGP) 25 pkt, 4 z, 2 as, 2 przech – nawet jeśli skuteczności trochę brakowało, to i tak gratuluję odwagi oraz godnego przejęcia rzutów od nieobecnego Artura Czempika.

 

Wojciech Trałka (Zryw) 16 pkt, 7 zb, 3 przech, 3 as – zdobywanie punktów przychodziło mu banalnie łatwo, więc skupił się tym razem też na innych elementach gry.

 

Marcin Gajdziński (Wielka Kiść) 22 pkt, 13 zb, 2 przech, 3 bl – ogromny spokój po obu stronach parkiety i spokojne wykorzystywanie swojej przewagi.

 

Bartek Światowski (ZGP) 6 pkt, 16 zb, 5 as – kolejny raz zrobił różnicę na deskach.

 

Piątka kolejki I ligi:

Tomasz Kucharczyk (Drim Tim) 14 pkt, 5 zb, 8 as – od niego zaczynało się (a często i kończyło) wszystko co dobre w grze Drim Timu przeciwko Atomic.

 

Karol Chamera (Green Peas) 20 pkt, 4 zb, 6 przech, 3 as – Profesor.

 

Jakub Modrzyński (Gwiezdno Flota) 24 pkt, 5 zb, 3 przech, 5 as – stary dobry „Modry”, kapitalny mecz!

 

Artur Bubel (Demony) 17 pkt, 14 zb, 3 as, 3 bl – bawił się z graczami Płomienia jak z dziećmi.

 

Marcin Weselak (Budsar) 24 pkt, 17 zb, 3 as – ta linijka pokazująca jego dorobek w starciu z jedną z najlepszych formacji podkoszowych mówi wszystko.

 

Marcin "Benek" Bębenek

Komentarze

Ta wiadomość nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj komentarz

Aby dodawać komentarze trzeba być zarejestrowanym i zalogowanym w serwisie.

Logowanie i rejestracja

Nie masz konta? Zarejestruj się!

Pokaż:

Ostatnie wyniki

RALK — Mecze o miejsca 3-7
Spotkania 2
1. Liga - o miejsce 3:
Gwiezdno Flota62:61Green Peaswięcej»
(19-05-2019 14:00)
RALK — Finały
Spotkania 2
:
Budsar88:82Drim Timwięcej»
(19-05-2019 15:30)
RALK — Mecze o miejsca 3-7
Spotkania 1
1. Liga - o miejsce 3:
Green Peas77:69Gwiezdno Flotawięcej»
(18-05-2019 14:00)
RALK — Finały
Spotkania 1
:
Drim Tim76:85Budsarwięcej»
(18-05-2019 15:30)
RALK — Mecze o miejsca 3-7
Spotkania 2
2. Liga - o miejsce 3:
Wielka Kiść 73:61Piaśnikiwięcej»
(11-05-2019 14:30)
RALK — Finały
Spotkania 2
:
Longman64:51Zrywwięcej»
(11-05-2019 16:00)
RALK — Mecze o miejsca 3-7
Spotkania 1
2. Liga - o miejsce 3:
Piaśniki56:55Wielka Kiść więcej»
(28-04-2019 11:40)
RALK — Finały
Spotkania 3
1. Liga - Finał:
Drim Tim64:73Demonswięcej»
(21-05-2017 17:30)
RALK — Mecze o miejsca 3-7
Spotkania 2
1. Liga - o miejsce 3:
Gwiezdno Flota73:69Green Peaswięcej»
(20-05-2017 16:00)
RALK — Finały
Spotkania 2
1. Liga - Finał:
Demons61:55Drim Timwięcej»
(20-05-2017 17:30)
RALK — Mecze o miejsca 3-7
Spotkania 1
1. Liga - o miejsce 3:
Green Peas51:54Gwiezdno Flotawięcej»
(14-05-2017 13:00)
RALK — Finały
Spotkania 1
1. Liga - Finał:
Drim Tim66:65Demonswięcej»
(14-05-2017 14:30)