Powrót do serwisu MOSiR:
MOSiR

RALK - Sezon 2019/20

Współpracujemy z:
Sfera TV


Najlepsi w 1. lidze

1. Liga - Eval
Brak zdjęcia
Grzegorz Zawierucha
(Demons)
30,00
1. Liga - Punkty
Brak zdjęcia
Maciej Kozieł
(Romus)
26,00
1. Liga - Asysty
Brak zdjęcia
Michał Moralewicz
(Budsar)
12,83
1. Liga - Zbiorki
Brak zdjęcia
Maciej Soehrich
(Budsar)
11,20

Aktualności

Okiem Statysty(ka) Kolejka V, Jaworzno z pierwszym zwycięstwem!

20-10-2019 21:48 | Benek

logo

 

Świetnie się ogląda tak grający Budsar. Tydzień temu z Drim Timem minimalnie zabrakło, ale na Atomic w zupełności wystarczyło. Zabrzanie grają przede wszystkim szybciej, a kolejne ataki świetnie nakręca Michał Moralewicz. Zresztą wystarczy rzut oka staty, żeby zobaczyć jaką rolę odgrywa w tym sezonie rozgrywający. Średnich na poziomie triple-double po 4 rozegranych meczach jeszcze przez 16 lat na RALK nie widziałem. Pod nieobecność Marcina Weselaka więcej miejsca do gry ma Maciek Soehrich, co też widać po jego statach, zwłaszcza zdobywanych punktach, a przy tym nic nie zmieniło się po drugiej stronie parkietu i nadal jest najlepszym obrońcą w lidze (4 bloki przeciwko Atomic!). Ponieważ Maciek mocno absorbuje obrońców, to na tym, że go podwajają świetnie korzysta Marcin Reszkiewicz, który ma więcej miejsca na obwodzie. Dla Atomic skończyło się to tak, że 8 razy musieli patrzeć jak siatka pali się po kolejnych trójkach „Ciapy”. Jeśli chodzi o ekipę z Sosnowca to z pewnością najbardziej w pamięć zapadły asysty Mariusza Soi, który efektownie obsługiwał kolegów.

 

Nokaut jaki Drim Tim w I kwarcie zafundował „Groszkom” (11 punktów Kucharczyka!), nie podciął skrzydeł zespołowi Tomka Kiełtyki i w II kwarcie powoli zaczęli wracać do gry. Przytomna gra Karola Chamery, dobre wejście z ławki Marcina Hiltawskiego wystarczyło by na chwilę zejść ze stratą poniżej 10 punktów. Na więcej nie pozwolił świetnie dysponowany na półdystansie Łukasz Kosmowski, mocno pobudzony Kuba Nowrotek oraz trafiający z dystansu Kuba Hirsz. Poza tym, żeby zatrzymać Drim Tim potrzeba nie tylko twardej walki na deskach, ale też aktywniejszej obrony na obwodzie, co doskonale w poprzedniej kolejce pokazał Budsar. W II połowie zespołowi Green Peas bardzo pomogło obniżenie składu, a rewelacyjną formę strzelecką (poza osobistymi!) pokazał Karol Chamera, który wziął cały ciężar zdobywania punktów na własne barki. W IV kwarcie ponownie sprawy w swoje ręce wziął Tomek Kucharczyk. Kiedy rywale doszli na dwa posiadania, rozgrywający wicemistrzów zaliczył 6 punktów i dwie asysty z rzędu. Ponownie nie złamało to jednak ducha „Groszków”. Kolejne dwie trójki Karola i na 1:49 przed końcem na tablicy pojawił się wynik 77:74 dla Drim Timu, a chwilę po czasie dla tych ostatnich, Marcin Hiltawski zmniejszył straty do ledwie jednego oczka. Seria błędów w końcówce sprawiła, że do przypieczętowania zwycięstwa Drim Timowi wystarczyła jedna skuteczna akcja duetu Kucharczyk-Kosmowski. Świetny mecz!

 

 

Początek meczu Wściekłe Psy-Romus to typowa reklama hasła Tomasza Adamka „Speed is everything”. Gracze z Bytomia byli dla rywali nieuchwytni, a Paweł Zielony albo sam kończył akcje, albo znajdował zupełnie wolnych kolegów. Niestety dla nich mecz trwa 40 minut, a przy 6-osobowym składzie, im dalej w las tym było ciężej. Przy narastającym zmęczeniu coraz trudniej było utrzymać tempo z początku meczu, a w obronie siłować się z wyższymi i lepiej zbudowanymi rywalami. Stopniowo Tomek Zając, Robert Sgodzaj i Mateusz Jagieło korzystali ze swoich przewag. Zwłaszcza ten pierwszy z 11 punktami do przerwy siał spustoszenie w szeregach obronnych rywali. W odskoczeniu na +10 przed przerwą przeszkodziło Romusowi kilka głupich strat i za szybko oddanych rzutów oraz skuteczność Tomka Gembusa z pomalowanego. W II połowie ekipa z Katowic długo kontrolowała przebieg wydarzeń, jednak kolejna seria głupich rzutów dała nadzieje rywalom. Z szansy skorzystał Paweł Jaszczurowski, który serią 8 punktów zmniejszył straty do ledwie jednego punktu. Kolejne dwie minuty jednak ponownie należały do Romusa. Wrócił na parkiet Zając, bardziej skoncentrowany był Jagieła i Kinczewski, a przewaga znowu wynosiła 8 punktów. Wściekłe Psy nie poddały się i podjęły kolejną próbę, Mateusz Zarychta trafił z narożnika, Paweł Zielony przechwycił kluczową piłkę i podał do Filipa Zemrzyckiego, a na 9 sekund „Mati” kolejną trójką doprowadził do dogrywki! Dodatkowe 5 minut rozpoczęły się od dwóch celnych rzutów zza łuku Tomasza Gembusa, który do tego momentu miał w tym elemencie gry 0/6. Romus całą dogrywkę zagrał bez jakiekolwiek koncepcji, a po pierwszej minucie i bez woli walki. Rozpoczęło się za to tradycyjne szukanie winnych poza sobą. Gratulacje dla Wściekłych, bo wygrali mecz dzięki temu, że potrafili pociągnąć z wątroby i zostawili na boisku kawał zdrowia.

 

Rybnik... Rybnik... Pierwsza połowa z Longmanami na styku, ledwie 27 punktów (12 Tomek Szymura)... Niby jeszcze zdarzają się te akcje ze zbiegnięciem i podaniem w tempo, ale coraz częściej są też długie przestoje. W zespole z Katowic zabrakło lidera, kogoś kto pociągnąłby w ataku i wykorzystał słabość rywala. Ostatnia kwarta i ledwie trzy zdobyte punkty to wręcz dramat. Wtedy już wyraźnie było widać przewagę doświadczenia i indywidualnych umiejętności ekipy z Rybnika. Asysta jedną ręką Adama Pierchały? Brawa! Warto było dla niej oglądać cały mecz.

 

Kolejny raz słabo w mecz weszły Dobermany, tyle że tym razem ich rywalem było Jaworzno Team, więc nie narobili sobie strat już w I kwarcie. Bardzo przeciętna gra wystarczyła nawet do tego, żeby prowadzić dwoma punktami. Bardzo mało korzystali z przewagi szybkości nad rywalami, jaką niewątpliwie miała większość graczy z Tychów. Czasem aż się prosiło, żeby zagrać jeden na jeden i żeby niekoniecznie robił to tylko jeden zawodnik. Jaworzno zaś drugi tydzień z rzędu pokazało, że znacznie lepiej prezentują się gdy zabierają na halę którąś z jedynek. Tydzień temu był to Daniel Sergiel, tym razem Piotrek Pakuła. Dwie trójki i dwie asysty tego ostatniego mocno przyczyniły się do tego, że po 15 minutach gry na tablicy widniał wynik 21:20 dla zespołu z pogranicza województw. Końcówka II kwarty to już pełna dominacja ekipy z Jaworzna, której udało się narzucić rywalom swój styl gry. Dobermany wpadły w pułapkę siłowej koszykówki i przegrały na tym. Na ich szczęście po 20 minutach było tylko 26:31. II połowę świetnie rozpoczął Kuba Warchoł, który w 4 i pół minuty zdobył 10 punktów, trafiając m.in. 2x3. Choć trzeba przyznać, że rywale zbyt mocno mu tego nie utrudniali. Wraz z upływem czasu ekipa z Tychów wyglądała coraz słabiej fizycznie, a braków w centymetrach nawet nie próbowali nadrabiać walką. Dość charakterystyczny był fragment, kiedy Paweł Skurzyński na przełomie III i IV kwarty zebrał w ataku 5 piłek pod rząd. W ogóle statystyka zbiórek, mówi najwięcej ile było tej walki na deskach. 53:25 to prawdziwy nokaut. Jeśli do tego dołożymy kompletny brak zespołowej gry w ataku, to mamy obraz tego co się działo tego popołudnia z zespołem Dobermanów. W ekipie Jaworzna wszystkie słabości świetnie wykorzystywał Michał Winkler, który zagrał kapitalną II połowę, a jego dwójkowe akcje z Kubą Warchołem były ozdobą tego meczu.

 

Demony bez rzutu za 3 to jak Lipski bez Siary. Przez 18,5 minut I połowy mieli na swoim koncie 0/12 w tym elemencie gry, co od razu przełożyło się na wynik. Ledwie 26 punktów do tego momentu, to zdecydowanie najsłabsza zdobycz Demonów w tym sezonie, na takim etapie meczu. Na szczęście dla nich z półdystansu prawie nie mylił się Artur Bubel, czym trzymał wynik dla ekipy z Zagłębia. W zespole Gwiezdnej Floty od początku meczu skutecznie grał tercet Swoboda-Modrzyński-Kozioł, a punkty między siebie dzielili niemal po równo. Jeśli wydawało mi się, że w I połowie Demony nie trafiały, to w drugiej był już kompletny dramat. Kiedy gracze z Zagłębia pudłowali, zawodnicy Gwiezdnej wrzucali jeszcze wyższy bieg. Krzysztof Swoboda świetnie dogrywał, a akcje kończyli Modrzyński z Koziołem. Kiedy z rzutem włączył się jeszcze Kamil Lato, przewaga urosła do 20 punktów i można było powiedzieć, że jest już po meczu. Ostatnia kwarta i przełamanie Artura Lewickiego przyszło zdecydowanie za późno, by Demony mogły myśleć o zwycięstwie.

 

Poprzednie typowanie wygrał Wiktor Wierzbicki, gratuluję! Nad piwem muszę się zastanowić! :)))

Zapraszam do typowania na profilu „Oka” I i II ligi.

 

Piątka kolejki:

Michał Moralewicz (Budsar) 12 pkt, 7 zb, 5 przech, 12 as – koledzy trafiali, więc tym razem musiał mniej brać na swoje barki, ale i tak wyszło świetnie.

 

Jakub Modrzyński (Gwiezdna Flota) 21 pkt, 6 zb, 3 as – znowu uciekał rywalom za plecy, mijał kiedy chciał i trafiał z różnych pozycji. Ciężko znaleźć w lidze zawodnika lepiej przygotowanego fizycznie.

 

Maciej Soehrich (Budsar) 24 pkt, 12 zb, 4 bl – dla mnie MVP początku sezonu.

 

Jakub Warchoł (Jaworzno) 26 pkt, 7 zb, 3 as – kapitalny mecz! Był moment w meczu, że miałem wrażenie, że kiedy rzucałby z połowy, tyłem do kosza i tak by trafił.

 

Michał Winkler (Jaworzno) 14 pkt, 17 zb – pełna dominacja na obu tablicach.

Komentarze

Ta wiadomość nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj komentarz

Aby dodawać komentarze trzeba być zarejestrowanym i zalogowanym w serwisie.

Logowanie i rejestracja

Nie masz konta? Zarejestruj się!

Pokaż:

Ostatnie wyniki

RALK — 2. Liga - runda 1
Kolejka 7
2. Liga:
Killa Bees57:84Monstarswięcej»
(17-11-2019 10:20)
Wielka Kiść53:56Piaśnikiwięcej»
(17-11-2019 9:00)
RALK — 1. Liga
Kolejka 8
1. Liga:
Budsar78:77Green Peaswięcej»
(17-11-2019 19:00)
Wściekłe Psy73:99Demonswięcej»
(17-11-2019 17:30)
Gwiezdno Flota59:52Dobermanywięcej»
(17-11-2019 16:00)
Drim Tim99:73Jaworznowięcej»
(17-11-2019 14:30)
Romus58:73Rybnik Teamwięcej»
(17-11-2019 13:00)
Atomic49:57Longmanwięcej»
(17-11-2019 11:40)
RALK — 2. Liga - runda 1
Kolejka 7
2. Liga:
Olimpia54:44Dazyntwięcej»
(16-11-2019 13:00)
Wataha63:40Energiczniwięcej»
(16-11-2019 11:40)
Se Gramy54:51Zrywwięcej»
(16-11-2019 10:20)
Gwiazdy Podwórka49:77Hicawięcej»
(16-11-2019 9:00)