Powrót do serwisu MOSiR:
MOSiR

RALK - Sezon 2019/20

Współpracujemy z:
Sfera TV


Najlepsi w 1. lidze

1. Liga - Eval
Brak zdjęcia
Grzegorz Zawierucha
(Demons)
30,00
1. Liga - Punkty
Brak zdjęcia
Maciej Kozieł
(Romus)
26,00
1. Liga - Asysty
Brak zdjęcia
Michał Moralewicz
(Budsar)
12,83
1. Liga - Zbiorki
Brak zdjęcia
Maciej Soehrich
(Budsar)
11,20

Aktualności

Okiem Statysty(ka) Kolejka VI, Entertejment.

27-10-2019 20:44 | Benek

logo

 

Od dłuższego czasu patrzę na RALK, jako na coś co ma mi dostarczać – prócz sławy i pieniędzy rzecz jasna – rozrywkę. Dlatego na każdy mecz staram się patrzeć pod tym kątem. Dobrym miernikiem jest po pierwsze to, że wieczorem po 6 meczu kompletnie nie czuję zmęczenia, po drugie zaś zwyczajnie jest o czym pisać. Dzisiaj zdecydowanie było o czym! Za nami bardzo dobra kolejka z kilkoma ciekawymi historiami do opowiedzenia. Zapraszam!

 

VI kolejkę rozpoczęło starcie Rybnika a Jaworznem, czyli dwoma najbardziej oddalonymi od siebie drużynami w RALK. Przynajmniej jeśli chodzi o mapę, bo w tabeli po 5 kolejkach byli bardzo blisko siebie. Wynik I kwarty determinowały straty popełniane przez ekipę z Rybnika. 7 takich zagrań, często prosto w ręce przeciwnika na kontrę spowodowało, że już na początku meczu rywale osiągnęli niewielką przewagę. W kolejnej części gry Tomek Gołysz i spółka przestali gubić piłki, za to mieli ogromne problemy z trafianiem do kosza, przez co w kolejnej kwarcie znowu zdobyli tylko 10 punktów. Na ich tle drużyna z Jaworzna prezentowała się więcej niż solidnie. 9/10 z osobistych dwie trójki Daniela Sergiela, skończone akcje przez Arka Piekarskiego i Andrzeja Brańkę w zupełności wystarczyły by po 20 minutach prowadzić różnicą 12 punktów. II połowa to popis Michała Winklera, który albo wykorzystywał dwójkowe akcje z Danielem Sergielem lub Kubą Warchołem, albo zbierał piłkę po niecelnych rzutach kolegów i dobijał. Poza tym kolejny raz było widać, że z Rybnikiem wystarczy grać trochę szybciej i to nie koniecznie wrzucając czwórkę, a punkty wpadają same. W ostatniej kwarcie wystarczyło kontrolować wynik meczu, w czym pomogły skuteczne akcje „Dolfa Lundgrena RALKu” i Andrzeja Brańki. Przerwanie chocholego tańca w ostatnich 10 minutach pomogło drużynie Rybnika tylko tyle, że wynik końcowy wygląda trochę lepiej.

 

Wynik meczu Gwiezdno Flota – Longman był już znany, kiedy zobaczyłem kartki ze składami. W zasadzie jedyną niewiadomą było już tylko kto z zespołu z Rudy Śląskiej tym razem nabije sobie efektowny eval. Do przerwy kandydat był w zasadzie tylko jeden, czyli Kuba Modrzyński (cóż za niespodzianka). Przez 20 minut nazbierał 12 punktów 3 zbiórki, po 2 asysty i przechwyty. W zasadzie gdyby nie kilka głupich strat i kilka niewykorzystanych jego podań przez kolegów, mógłby uznać tę część gry za w pełni udaną, a i punktów Gwiezdno Flota miałaby więcej niż 38. Jako, że II połowę Kuba rozpoczął na ławce, do głosu doszli jego koledzy. Kolejne akcje kończył Adrian Kozioł, czwartą trójkę dołożył Dawid Kuczera, a kapitalną robotę w obronie wykonywał Kamil Lato (5 przechwytów w III kwarcie!). Gwiezdno Flota to w tym sezonie top3 drużyn do oglądania i stylem gry robią robotę, fajnie się to ogląda nawet kiedy przewaga wynosi ponad 20 punktów. W końcu na 3 i pół minuty przed końcem, po serii asyst i punktów Kuby Modrzyńskiego Longmani zostali zdublowani i można było zamknąć temat.

 

Kapitalną I kwartę zagrali gracze Dobermanów i Romusa. Cios za cios, szybkie i efektowne akcje, przechwyty, „tip iny”, dobrze rozegrane dwójkowe i trójkowe akcje... No nawet nie wiem kiedy zleciało te 10 minut. Prawie wszystko trafiał Sebastian Breguła, na co momentalnie odpowiadali niebywale aktywny Krzysztof Michalak i jedno z najprzyjemniejszych zaskoczeń początku sezonu, czyli Paweł Malcherek. No naprawdę świetnie się to oglądało. W II części gry wyszło kto ma mocniejszą ławkę rezerwowych. Dzięki szerokiemu, wyrównanemu składowi, Tyszanie byli w stanie utrzymać bardzo wysokie tempu gry z I kwarty, a rywale coraz bardziej tracili do nich dystans. Świetne wejście z ławki zaliczył Kamil Krajewski, który aktywną grą po obu stronach parkietu narobił szkód Romusowi. Początek II połowy to typowy pokaz największej wady Dobermanów, czyli 5-10 minutowa amnezja, w trakcie której gracze z Tychów zapominają o tym co przynosiło im sukces w I połowie. Do tego w samej III kwarcie spudłowali 7 osobistych. Tym razem mieli tyle szczęścia, że Romus średnio potrafił z tego skorzystać i w najlepszym momencie obniżyli straty do 4 punktów, a mogli sobie spokojnie wypracować nawet lekką przewagę. IV kwarta to powrót do aktywnej obrony Dobermanów, która przynosiła łatwe punkty po kontratakach. Mimo celnych trójek Tomka Oczadłego i Mateusza Jagieły, przewaga znowu urosła do około 10 punktów. W kluczowym momencie dwa ważne rzuty z półdystansu trafił Paweł Malcherek i w zasadzie to one przesądziły o końcowym triumie Tyszan, mimo usilnych starań Sebastiana Breguły, by jeszcze zmienić bieg wydarzeń. W ostatecznym rozrachunku największą różnicę zrobiło 9 strat mniej i 11 zbiórek w ataku więcej po stronie Dobermanów, czyli to co jest kluczem w ich przypadku: aktywność. Jeśli o mnie chodzi to ja poproszę jak najwięcej takich meczów. Poziom zaangażowania, dynamika wydarzeń, no ja bawiłem się doskonale.

 

 

Jojo, to nie tylko ksywka Mariusza Soi z zespołu Atomic, ale też to co mogliśmy obserwować w I kwarcie starcia jego drużyny z Green Peas. Po 5 minutach „Groszki” prowadziły 13:1, by na koniec kwarty przegrywać... 13:16. Bez Karola Chamery ekipa z Świętochłowic/Chorzowa to kompletny chaos, z którego czasem wyłoni się coś dobrego, jak kontry kończone przez Adama Anduły, czy indywidualne akcje Adama Spychały, ale częściej jednak strata lub nieprzemyślany rzut. Na tym tle fajnie prezentował się duet Soja-Kaptacz, a podania tego pierwszego do drugiego z meczu na mecz oglądam z coraz większą przyjemnością. W II kwarcie gracze Green Peas doszli do jedynego słusznego wniosku, że kiedy brakuje „mózgu zespołu”, to trzeba dać „z wątroby”. Zacieśnili więc szyki w obronie, bardzo dobrze pomagając sobie nawzajem i twardo walcząc o każdą zbiórkę. W zasadzie gdy nie straty to już do przerwy mogli prowadzić wyżej niż 28:23. Jednak ledwie 7 straconych oczek w II kwarcie i tak było dobrym prognostykiem na pozostałe 20 minut gry. Tak też w rzeczywistości było. Kolejne wymuszone straty na graczach Atomic, 12 punktów z rzędu po kontratakach - w tym 10 Adama Anduły – pozwoliło „Groszkom odskoczyć na 16 punktów i spokojnie kontrolować przebieg wydarzeń.

 

W I połowie starcia Budsar – Wściekłe Psy oglądaliśmy nieco inny zespół z Zabrza niż w poprzednich meczach. Nieco bardziej siłowy i wolniejszy. Nie wiem tylko na ile było to spowodowane taką dyspozycją dnia, a na ile tym, że gracze z Bytomia starali się jak najszybciej wracać do obrony. Jedno się jednak nie zmieniło, Michał Moralewicz i Maciej Soehrich robili różnicę. Kiedy ten pierwszy dodatkowo trafia z dystansu, a dokłada do tego kolejne zbiórki i asysty, to wynik musi być korzystny dla Budsaru. Za pierwsze 20 minut warto także pochwalić wchodzącego z ławki Marcina Tartasa, który dał dobry impuls po obu stronach parkietu. To, że na II połowę Bytmianie wychodzili tylko z 9-punktową stratą zawdzięczali skuteczności z linii osobistych oraz 4 trójkom. W III części gry Budsar za uszy ciągnął „Moral”, który sam kończył akcje albo dogrywał kolegom, choć trafiał tylko Paweł Juraszek i Jakub Chorążak. To punkty tego ostatniego pozwoliły zrównoważyć dobrą robotę, jaką w tej kwarcie wykonał tercet panów „Zet”: Zarychta-Zielony-Zemrzycki. Ledwie 54:48 dla Budsaru dawało nadzieję na zaciętą i emocjonującą ostatnią część gry. Jeśli gracze z Bytomia ją mieli, to szybko zostali jej pozbawieni. Kolejne indywidualne wejścia pod kosz Moralewicza, dwie trójki Marcina Reszkiewicza i Budsar był w stanie spokojnie kontrolować przebieg gry, utrzymując około 10-punktowe prowadzenie. Jeśli mieli jakieś problemy to tylko wtedy, kiedy fatalnym rozegraniem na swojej połowie oddawali piłki Pawłowi Zielonemu, a ten robił z nich właściwy użytek. Wszystko to jednak i tak było za mało, by zniwelować straty i powalczyć o zwycięstwo. Michał Moralewicz na 5 rozegranych meczów zgarnął trzecie triple-double, do tego średnie z sezonu dalej z dwucyfrówkami w trzech kategoriach. Kosmita.

 

Tomek Domański został żywą egzemplifikacją hasła „lepiej mądrze stać, niż głupio biegać”. Jako, że Demony przyjechały na mecz z Drim Timem w ledwie 5-osobowym składzie, w dodatku z „Domanem” na parkiecie, ten podjął decyzję, że najlepiej się przyda kiedy będzie albo zostawał w ataku, albo w obronie. Wychodziło nie najgorzej, bo po pierwsze zdobył kilka punktów z kontry, po drugie zaś wcale tak źle się to nie odbiło na obronie. Z resztą grając w takim składzie słusznie uznali, że najlepiej bronić pomalowanego, a pozwolić rywalom na oddanie dowolnej liczby rzutów zza łuku. Dodatkowo kiedy z boiska zeszli Łukasz Grzegorzewski, Adam Marchacz i Kuba Hirsz dużo gorzej zaczęła wyglądać obrona Drim Timu, a Artur Bubel i Łukasz Kaszycki mieli rozwinięty czerwony dywan do kończenia akcji spod kosza. Dopiero ponowne pojawienie się na boisku duetu Hirsz-Grzegorzewski spowodowało, że ekipa z Rudy Śląskiej wskoczyła na właściwe tory, a trzy trójki tego pierwszego pozwoliły Drim Timowi odskoczyć na +10. Trzecia kwarta nic nie zmieniła w obrazie gry, Demony dawały z siebie maksa z tego mogły, a Drim Tim wyglądał naprawdę fatalnie i w zasadzie mogą się cieszyć, że akurat tego dnia Kuba Hirsz miał dobry dzień za linią 6,75. Ostatnia część gry to już kompletna degrengolada rudzko-katowickiego zespołu. Gracze Demonów widząc jak dysponowanego mają naprzeciwko siebie rywala dostali skrzydeł i stopniowo niwelowali straty, by na 6 minut przed końcem przegrywać ledwie 57:55, na 3 minuty przed końcem doprowadzić do remisu po 60. Mam mnóstwo szacunku do tego co zrobili zawodnicy z Zagłębia, bo jestem pewny, że przed meczem nikt by nie postawił na nich nawet złotówki, a oni do samego końca mieli zwycięstwo w zasięgu ręki. Dopiero trójka Bartka Stawowskiego na 45 sekund przed końcem przesądziła o triumfie (haha) Drim Timu. Szkoda, że zabrakło tej kropki nad i Demonów, a najlepiej gdyby postawił ją Tomek Domański, ale i tak cieszę się, że zamiast zapowiadającego się blow outu dostałem emocje i fajną historię. Dzięki!

 

Typowanie tym razem wygrywa Tomasz Kucharczyk i czeka już dla niego Trip-Hop nr 07, czyli kolejna odsłona podróży po chmielach z Brokreacji. Sztos z mieszanki nowozeladzkich i amerykańskich! Zapraszam do typowania w komentarzach pod postem z tym „Okiem” na mordo-książce. :)

 

Piątka kolejki:

Michał Moralewicz (Budsar) 28 pkt, 11 zb, 14 as – jak się komuś chce, to niech poszuka, czy kiedykolwiek w historii RALK ktoś miał 5 meczów z rzędu po 12 lub więcej asyst... O reszcie jego kosmicznych statystyk napisałem wyżej.

 

Dawid Kuczera (Gwiezdno Flota) 19 pkt, 2 zb, 4 przech, 3 as – urodzinowe 6 trójek i dużo dobrej roboty w obronie.

 

Jakub Hirsz (Drim Tim) 18 pkt, 3 zb, 5 as – ciągnął swój zespół za uszy i koledzy mogą mu być wdzięczni, że jego skuteczność z dystansu pozwoliła uniknąć blamażu.

 

Adrian Kozioł (Gwiezdno Flota) 22 pkt, 5 zb, 3 as – świetne wzmocnienie i kolejny mecz z +20 pkt na koncie.

 

Marcin Sowa (Gwiezdno Flota) 11 pkt, 13 zb, 2 przech – nawet jeśli czasem nie wygląda to ładnie od strony technicznej, to ciągle trzymam się zdania, że odgrywa w zespole bardzo ważną rolę i jest Flocie niezbędny.

 

Marcin „Benek” Bębenek
 

Komentarze

Ta wiadomość nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj komentarz

Aby dodawać komentarze trzeba być zarejestrowanym i zalogowanym w serwisie.

Logowanie i rejestracja

Nie masz konta? Zarejestruj się!

Pokaż:

Ostatnie wyniki

RALK — 2. Liga - runda 1
Kolejka 7
2. Liga:
Killa Bees57:84Monstarswięcej»
(17-11-2019 10:20)
Wielka Kiść53:56Piaśnikiwięcej»
(17-11-2019 9:00)
RALK — 1. Liga
Kolejka 8
1. Liga:
Budsar78:77Green Peaswięcej»
(17-11-2019 19:00)
Wściekłe Psy73:99Demonswięcej»
(17-11-2019 17:30)
Gwiezdno Flota59:52Dobermanywięcej»
(17-11-2019 16:00)
Drim Tim99:73Jaworznowięcej»
(17-11-2019 14:30)
Romus58:73Rybnik Teamwięcej»
(17-11-2019 13:00)
Atomic49:57Longmanwięcej»
(17-11-2019 11:40)
RALK — 2. Liga - runda 1
Kolejka 7
2. Liga:
Olimpia54:44Dazyntwięcej»
(16-11-2019 13:00)
Wataha63:40Energiczniwięcej»
(16-11-2019 11:40)
Se Gramy54:51Zrywwięcej»
(16-11-2019 10:20)
Gwiazdy Podwórka49:77Hicawięcej»
(16-11-2019 9:00)