Powrót do serwisu MOSiR:
MOSiR

RALK - Sezon 2019/20

Współpracujemy z:
Sfera TV


Najlepsi w 1. lidze

1. Liga - Eval
Bubel
Artur Bubel
(Demons)
28,11
1. Liga - Punkty
Brak zdjęcia
Maciej Kozieł
(Romus)
26,00
1. Liga - Asysty
Brak zdjęcia
Michał Moralewicz
(Budsar)
11,86
1. Liga - Zbiorki
Pokorski
Arkadiusz Pokorski
(Dobermany)
11,00

Aktualności

Okiem Statysty(ka) Kolejka IX, Tak dla małpek!

24-11-2019 21:41 | Benek

logo

 

Małpka to popularna nazwa butelek alkoholu o pojemności 100 lub 200 ml. Miłościwie panujący, w ramach uszczęśliwiania narodu rozważają wycofanie takowych ze sprzedaży. RALKowych setek nikt nie będzie zakazywał, mało tego podobają mi się coraz bardziej i proszę o więcej. Tym razem granicę 100 punktów przekroczyły zespoły Green Peas i Drim Tim, a Gwiezdno Flota była tego bardzo blisko. Jeśli już mają być pogromy, to niech przynajmniej będą tak efektowne, a drużyna, która ma przewagę ma taki cel do osiągnięcia.

 

4 minuty gry, 14:2 dla Green Peas, z czego 9 punktów Marcina Hiltawskiego i 5 asyst Marcina Barteckiego... No cóż, nie mogło być inaczej skoro gracze Romusa mieli problem z powrotem do obrony już po 1 minucie meczu. Ostatecznie 10 minut wystarczyło, by „Groszki” prowadziły 28 oczkami (sic!) i jedynym celem, który pozostał było zdobycie 100 punktów. Przy takim samograju jak w I kwarcie nie było nawet potrzebne przesadne angażowanie się w grę Karola Chamery, który jak dobry generał mógł stanąć z boku i od czasu do czasu rozdać tylko jakąś asystę. Do wyrobienia połowy targetu gracze Green Peas potrzebowali ledwie 15,5 minuty, w trakcie których kapitalną robotę (poza wspomnianą już wyżej dwójką) wykonał duet Bednarz-Palicki. Ten pierwszy wręcz ośmieszał rywali kolejnymi zbiórkami w ataku i dobitkami. „Groszki” zatrzymały się dopiero w końcówce II kwarty, kiedy na boisku nie było ani Karola, ani Barteckiego. Z ciekawostek: podopieczni Tomka Kiełtyki wygrali pierwsze 20 minut na desce 31:9. Najciekawszym wydarzeniem III części gry był pierwszy rzut oddany przez Karola Chamerę, po 29 minutach. Jak przystało na ten mecz, była to celna trójka. Setka ostatecznie pękła niecałe 3 minuty przed końcem po dobitce Adama Anduły. Mogę się tylko cieszyć, że „Groszkom” się chciało dążyć do jak najwyższego zwycięstwa, bo w innym wypadku byłby to bardzo trudny początek kolejki.

 

Również kolejny mecz zaczął się od srogiego łomotu. Gracze Atomic niby dojechali na mecz spóźnieni, ale w sumie to nie dotarli też na I kwartę. Pomysłowa dwójka odwodowych Sergiel-Pakuła nakręcała kolejne ataki ekipy z Jaworzna, a akcje kończyli Michałowie Winkler i Prokurat, którzy zdobyli po 8 punktów w pierwszych 10 minutach. W II kwarcie drużynie z Sosnowca szło o tyle lepiej, że w końcu zaczęli bronić i zwinęli czerwony dywan, po którym rywale wchodzili pod kosz. Jednak w ataku nadal szło im jak po grudzie, choć dwie trójki Grzegorza Kurka dawały nadzieję, że i w tym elemencie z czasem nastąpi jakieś przełamanie. Niestety dla drużyny Atomic i „widowiska” nic takiego nie miało miejsca, a Jaworzno Team grając punkt za punkt spokojnie utrzymywało prowadzenie powyżej 10 oczek. To co nie udawało się przez 30 minut, zaczęło wychodzić w ostatniej części gry, dobitki Tomka Kaptacza, trójki Grzegorza Kurka i Maćka Walerowicza sprawiły, że gasnące w oczach Jaworzno na 3:14 przed końcem prowadziło już tylko 3 punktami. Krótki zryw Michała Prokurata i jego 4 punkty okazały się kluczowe dla utrzymania prowadzenia przez zespół z pogranicza województw. Drużyna Atomic może pluć sobie w brodę za przespany początek meczu.

 

 

W końcu! Do 9 kolejki czekałem na to, czego oczekiwałem od Michała Brody. Jego cztery trójki w I kwarcie pozwoliły Longmanom dobrze wejść mecz i osiągnąć 10-punktowe prowadzenie. II kwarta to nie była koszykówka moich marzeń, nawet jeśli brać poprawkę na to, że to tylko liga amatorska, ale z perspektywy zawodników z Katowic najważniejszy był wynik, a na tablicy nadal mieli 10 punktów przewagi. III część gry to w dalszym ciągu popis Michała, który tylko w tych 10 minutach dołożył kolejne 11 oczek do swojego dorobku punktowego. Kiedy dostał jeszcze wsparcie od Adriana Wyjadłowskiego przewaga Longmanów urosła do 16 punktów. Kiedy wydawało się, że nie pozostanie im nic innego niż spokojna kontrola do końcowego gwizdka, w ich szeregi wkradł się straszny chaos. Wystarczyło, że gracze Wściekłych Psów przez chwilę potuptali i pokrzyczeli w obronie, a po stronie katowiczan zaczęły się straty i nieprzemyślane rzuty, które doprowadziły do tego, że na 50 sekund przed końcem, po wejściu pod kosz Sebastiana Kałuży straty bytomian zmalały do 1 punktu. O chwilę oddechu dla Longmanów postarał się Michał Broda, trafiając kolejną trójkę, jednak na 12 sekund przed końcem tym samym odpowiedział Arek Łokociejewski i znowu mieliśmy tylko punkt różnicy. Ostatnie punkty w tym meczu zdobył nie kto inny jak Broda, który dwoma osobistymi ostatecznie przyklepał zwycięstwo ekipy z Katowic.

 

Wolny powrót do obrony i dużo miejsca na obwodzie – brzmi jak idealne warunki do gry dla Gwiezdnej Floty co? Nie dziwi zatem fakt, że już w I kwarcie zdublowali zespół z Rybnika, a Kuba Modrzyński i Adrian Kozioł mieli swój raj na Ziemi. Pierwszy do przerwy rzucił 15, drugi zaś 14 punktów. W III kwarcie w końcu zobaczyliśmy inne oblicze drużyny z Rybnika. Panowie zaangażowali się trochę w obronie, co momentalnie przełożyło się na łatwiejsze pozycje po drugiej stronie parkietu. Do tego wpadło parę trójek i udało się nieco zmniejszyć straty. Przegrana kwarta podziałała jednak na Gwiezdno jak czerwona płachta na byka. Osiem trójek, Adrian Kozioł grający na kodach i prawie udało się dociągnąć wynik do setki.

 

Wyrównana I kwarta! Ponad 8 godzin czekania i jest! No, ale kiedy, jak nie w meczu Demonów z Budsarem, który od początku zapowiadał się jako najciekawszy w kolejce. 10 punktów Artura Bubla i 8 Wojtka Kampy po jednej stronie oraz punktujący tercet Chorążak-Soehrich-Moralewicz po drugiej. Zdecydowanie najwięcej ułożonej koszykówki w tym dniu. W drugiej kwarcie oglądaliśmy jeszcze więcej dobrej obrony. Demony świetnie skracały dystans na obwodzie, a ciągły napór na Michała dał efekt w postaci jego 3 strat. Przełożyło się to jednak tylko na 6 punktowe prowadzenie drużyny z Zagłębia, które i tak nie potrwało długo, bo trójka Marcina Reszkiewicz i kolejne dwójkowe akcje Moralewicz → Soehrich szybko je skasowały. Przewaga Demonów nabrała sensowniejszych rozmiarów w III kwarcie, kiedy całą serią kontr oraz celnymi trójkami Artura Lewickiego odskoczyli na 10 punktów. W takim meczu decydują szczegóły, jak wysoko wygrana walka na deskach, czy słabszy dzień strzelca (Marcin Reszkiewicz). Jedno i drugie sprzyjało ekipie z Zagłębia, więc to oni mogą cieszyć się z kolejnych dwóch punktów w tabeli. Dla Budsaru była to kolejna „ładna porażka”.

 

Drim Tim w prawie pełnym składzie, Dobermany w pięciu, w dodatku z jednym „małym”. No nie tego się spodziewałem ustawiając ten mecz na zakończenie kolejki. Wyrównany początek, kiedy gracze z Tychów jeszcze z całym zapasem sił wykorzystywali przewagę warunków fizycznych, a później w miarę postępującego zmęczenia stopniowy odjazd Drim Timu. No, ale czego innego się spodziewać, kiedy ty się męczysz, a tam z ławki wchodzi taki harpagan jak Daniel Kubista, strzelec Michał Goj, a do tego lubiący ciężką pracę w obronie Kuba Nowrotek i Szymon Kampa. To właśnie gra tej czwórki dała rudzianom prowadzenie 43:21 po 14 minutach. Dobermanom nie można jednak odmówić ambicji. Po dłuższym odpoczynku przed II połową, tyszanom znowu rozciągnął się pasek z energią, co od razu było widać na parkiecie. Szalał Kamil Krajewski, twardo bronił Boguś Musiał, a spod kosza trzy grosze dołożył tercet Skowron-Kocy-Białkowski. Może nawet zmniejszyliby straty w okolice 10 punktów, ale z ławki podnieśli się Michał Goj i Daniel Kubista. Pierwszy trafił 4 trójki, drugi dołożył 5 punktów i 3 asysty, a przewaga znowu urosła do 30 oczek. Szacunek dla graczy z Tychów, że w ostatnich 10 minutach jeszcze mieli siły by pójść na wymianę ciosów. Wygrać i tak już nie mieli szans, a przynajmniej dobrze się to oglądało. To 10 minut miało dwóch bohaterów: Łukasza Kosmowskiego, który zdobył w nich większość swoich punktów oraz Roberta Białkowskiego, który do końca nie mógł się pogodzić z tak wielką stratą punktową. Wyszło dużo lepiej niż spodziewałem się patrząc na kartki ze składami.

 

Piątka kolejki:

Michał Broda (Longman) 37 pkt, 2 zb, 2 przech, 2 as – już mi było głupio, że pisałem wielokrotnie o tym jak to czekam na niego w I lidze, a tu proszę! Na taki jego występ czekałem.

 

Jakub Modrzyński (Gwiezdno Flota) 29 pkt, 3 zb, 4 as – można rzucić tyle punktów i być w cieniu? No można, patrz dwie pozycje niżej...

 

Przemek Bednarz (Green Peas) 25 pkt, 12 zb, 2 bl – 10/13 z gry, 3/3 zza łuku, kapitalne zbiórki w ataku...

 

Adrian Kozioł (Gwiezdno Flota) 39 pkt, 12 zb, 3 przech, 2 as, 2 bl – dobra rada: nie róbcie na nim niesportów, bo później włącza mu się „nieśmiertelność” i trafia wszystko.

 

Artur Bubel (Demony) 20 pkt, 9 zb, 2 przech, 5 as – nawet taki spec od obrony jak Maciek Soehrich nie znalazł na niego sposobu. Kolejny kapitalny mecz w tym sezonie.

Komentarze

Ta wiadomość nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj komentarz

Aby dodawać komentarze trzeba być zarejestrowanym i zalogowanym w serwisie.

Logowanie i rejestracja

Nie masz konta? Zarejestruj się!

Pokaż:

Ostatnie wyniki

RALK — 2. Liga - runda 1
Kolejka 8
2. Liga:
ZGP43:75Killa Beeswięcej»
(24-11-2019 10:20)
Energiczni60:49Gwiazdy Podwórkawięcej»
(24-11-2019 9:00)
RALK — 1. Liga
Kolejka 9
1. Liga:
Dobermany76:116Drim Timwięcej»
(24-11-2019 19:00)
Demons66:58Budsarwięcej»
(24-11-2019 17:30)
Rybnik Team77:97Gwiezdno Flotawięcej»
(24-11-2019 16:00)
Longman71:66Wściekłe Psywięcej»
(24-11-2019 14:30)
Jaworzno70:60Atomicwięcej»
(24-11-2019 13:00)
Green Peas108:52Romuswięcej»
(24-11-2019 11:40)
RALK — 2. Liga - runda 1
Kolejka 8
2. Liga:
Monstars67:62Wielka Kiśćwięcej»
(23-11-2019 13:00)
Piaśniki39:48Se Gramywięcej»
(23-11-2019 11:40)
Zryw72:77Olimpiawięcej»
(23-11-2019 10:20)
Dazynt29:78Watahawięcej»
(23-11-2019 9:00)