Powrót do serwisu MOSiR:
MOSiR

RALK - Sezon 2017/18

Współpracujemy z:
Sfera TV


Najlepsi w 1. lidze

1. Liga - Eval
Brak zdjęcia
Artur Bubel
(Demons)
23,25
1. Liga - Punkty
Brak zdjęcia
Łukasz Adamczyk
(Demons)
19,00
1. Liga - Asysty
Brak zdjęcia
Daniel Sergiel
(Jaworzno)
6,67
1. Liga - Zbiorki
Kaptacz
Tomasz Kaptacz
(Atomic)
13,33

Aktualności

Okiem Statysty(ka) Kolejka II i III, Za długie, nie czytać.

02-10-2017 23:33 | Benek

Okiem Statysty(ka) Kolejka II i III, Za długie, nie czytać.

 

Za nami trzy kolejki nowego sezonu, więc w ramach rekompensaty za brak „Oka” w ubiegłym tygodniu, postaram się jakoś podsumować to co dotychczas zobaczyłem na parkiecie w wykonaniu każdej z drużyn.

 

Czerwone latarnie

W gronie II-ligowców bez zwycięstwa pozostają aż 4 ekipy. Zryw mogę nieco rozgrzeszyć, ponieważ zagrali dotychczas tylko dwa mecze, a w ostatniej kolejce mierzyli się z prawdziwym potworem, czyli Monstars. Do tego ściągnęli do ligi Krzyśka Franczuka, za co jestem bardzo wdzięczny. Tworzy teraz bardzo fajne dla oka obwodowe trio z Wojtkiem Trałką oraz Marcinem Szatką i myślę, że niejednego przeciwnika będą w stanie wypunktować. Oczywiście jeśli swoje punkty zaczną dokładać też podkoszowi, z czym póki co jest spory problem. Sporą niespodzianką dla mnie jest obecność w tym gronie katowickiego Romusa. Z Monstars zaliczyli słynną już IV kwartą, w której przegrali 42:7, choć wcześniej przez 30 minut walczyli jak równy z równym. Na mecz z Longmanami dojechał w zasadzie tylko Sebastian Breguła (i momentami Maciej Walerowicz), więc nawet jego rekordowe 37 punktów nic nie dało. Największą szansę na zwycięstwo zaprzepaścili w starciu z ZGP. Ulegli dopiero po dogrywce, do której dwoma celnymi osobistymi na 4,4 sekundy przed końcem doprowadził Mateusz Lisiak. Niestety w dodatkowych pięciu minutach znowu zabrakło dłuższej ławki i/lub sił. W każdym z dotychczasowych meczów drużyna z Katowic jako jedyna traciła ponad 70 punktów, co wiele mówi o ich grze w obronie. Chciałbym zobaczyć Romus w najmocniejszym zestawieniu z Walerowiczem, Oczadłym, Lisiakiem, Sgodzajem i Begułą, przebywającymi jednocześnie na parkiecie. Nie zaskoczyły mnie trzy porażki Olimpii Boruszowice. Dopiero w ostatnim meczu z Płomieniem można było się doszukać pierwszych symptomów poprawy, choć czy to coś stałego pokażą dopiero kolejne mecze. W pierwszych dwóch kolejkach ekipa z Boruszowic nie potrafiła przekroczyć 25% z gry. Do załatania ciągle jest dziura pod koszem, gdzie nie za bardzo jest komu straszyć w obronie i dołożyć w ataku punkty z pomalowanego. Wszystko musi się opierać na szybkości i skuteczności duetu Chmielorz-Jelonek. Dzięki nim nawet jeśli Olimpia schodzić będzie z boiska pokonana, to przynajmniej pewne będzie, że gra była efektowna i nie można się było z nimi nudzić. Pewnie dziwnie to zabrzmi, ale nic (albo prawie nic) nie potrafię napisać o ostatnim z maruderów, czyli Gwiazdach Podwórka. Całkowicie nowa drużyna RALK to póki co jeden wielki chaos. Nie wiem kto za co w tej ekipie odpowiada, czy jest w ogóle jakiś podział na pozycje, czy ktoś rozgrywa, jakie mają mocne strony. Potrafię wskazać dwóch zawodników grających bliżej strefy podkoszowej i to wszystko. Brakuje mi jakiegoś lidera, kogoś kto będzie ciągnął ten wózek do przodu. W ostatnim meczu z ZGP w ani jednej kwarcie nie potrafili zdobyć 10 punktów. Z I ligi pamiętałem Łukasza Kotyrbę i bardzo na niego liczyłem, ale w dwóch meczach w których grał, był jakiś schowany i mało widoczny, a umiejętności jak najbardziej ma.

 

Klasa średnia

Spojrzałem w tabelę i się zdziwiłem, bo jakoś w głowie zakodowało mi się, że Wataha ma dwa zwycięstwa, a nie jedno. Pewnie dlatego, że w tym sezonie ich grę ogląda się dużo lepiej niż w poprzednim. Śmiało możemy nazwać to „Efektem Szastaka”. W osobie Damiana znaleźli w końcu strzelca, którego tak brakowało rok temu. Niestety, żeby wygrywać potrzeba jeszcze kogoś kto mu pomoże, a w ostatniej kolejce z Killa Bees nie pomógł nikt. Reszta drużyny zaliczyła 7/40 z gry (sic!), a w II połowie cały zespół zdobył 11 oczek. Dobrze by też było, żeby częściej udało się dowieźć na halę Damiana Nowaka. Sor-Drew zagrał dotychczas dwa, całkiem różne mecze. W pierwszym sromotnie polegli w starciu z Płomieniem, w drugim po świetnej IV kwarcie ograli Se gramy. Nie zmieniało się tylko jedno: zdecydowanie najlepszym graczem był Andrzej Miziniak. W III kolejce dostał jednak znacznie większe wsparcie od kolegów. Krzysiek Pustelnik zarażał energią, a gdy po wejściu pod kosz, ekwilibrystycznym rzutem zdobył punkty, przy stoliku padło hasło, że gdyby był Indianinem to nazywałby się Wiosenna Burza. Najważniejszy rzut oddał jednak Marian Piątek, który trafił na 4,9 sekundy przed końcem z bardzo trudnej pozycji, z rogu boiska, dając tym samym Rudzianom zwycięstwo. Fajnie było widzieć entuzjazm i radość „starszych panów”. Killa Bees mają znacznie lepszy bilans, niż wskazywałaby na to ich gra. Dwa zwycięstwa przy takiej postawie to powód do otwarcia dobrej Whisky. Paradoksalnie przegrali mecz, na który stawili się w silniejszym składzie niż na dwóch zwycięskich. Do pokonania Olimpii i Watahy wystarczyło zdobyć po 48 punktów, resztę załatwiali obroną. W obu drugich połowach stracili łącznie ledwie 30 punktów! Póki co właśnie fakt, że jak się wkurzą to potrafią przycisnąć rywala jest ich największym powodem do radości. Cieszę się, że miejsce w ich składzie znalazł Przemek Breguła. ZGP jak zwykle wnosi do ligi trochę koloru i świeżego powietrza, a przy tym wyglądają całkiem nieźle koszykarsko. O debiucie Magdy pisałem już w pierwszym „Oku”, zaś w II i III kolejce z dobrej strony pokazały się kolejne nabytki: wysoki podkoszowy Bartek Światowski oraz wchodzący z ławki Jerzy Pogoda. Jak dojdzie - po wyleczeniu kontuzji - Andrzej Boronowski, może powstać całkiem fajna mieszanka. Kapitalnie sezon otworzył Artur Czempik i mam nadzieję, że go znowu nie „zamknę” pochwałami na kilka kolejek. Ponad 20 punktów na mecz i 54% zza linii 6,75 robi wrażenie. Oby tak dalej. Znacznie więcej jeśli chodzi o samą grę oczekuję od drużyny Płomienia. Zwłaszcza pod bronionym koszem wyglądają momentami jak dzieci we mgle. Przy tym składzie stać ich na znacznie więcej. W meczu z Se gramy z niewiadomych przyczyn ściągnęli w IV kwarcie Michała Brodę, co może być wskazówką dla wyniku tej części gry (8:22), a w konsekwencji przegranego meczu. W sumie nie wiem jakie są plany drużyny, czy chcą grać „o coś”, czy tylko wcielać w życie „sprawiedliwość społeczną” i po prostu każdy ma sobie pograć, nawet kosztem porażki. Ja będę w każdym razie wymagał, bo wiem, że mogą grać bardzo dobrze, a „sprawiedliwości społecznej” nie lubię ;-)

 

Widzę szczyt, a za szczytem zaszczyt za zaszczytem

Mimo porażki do tego grona zaliczam zespół Se Gramy. Na miejsce to zapracowali nie tylko dwoma zwycięstwami, ale i baaaardzo przyjemną dla oka koszykówką. Nie pozwalają się nudzić. Grają szybko i z rozmachem, starając się wykorzystać każdą okazję do kontrataku. Posiadanie w składzie Pawła Loedla, Groana Tomanicia i Kubę Chrobaka wyraźnie temu sprzyja. Mam nadzieję, że ten ostatni będzie na meczach jak najczęściej. Se Gramy to jednak nie tylko szybki obwód, ale też solidna deska w osobach Marka Burego i Tomka Jakubczyka, a z ławki wchodzi jeszcze Tomek Sawicki. Dla mnie bomba. Muszą się tylko wystrzegać takich przestojów jak w IV kwarcie z Sor-Drewem, gdzie kompletnie wyhamowali tempo gry, a gdy zaczęła im uciekać przewaga koncentrowali się na wszystkim tylko nie na własnej grze. Piaśniki Magic Balls to już teraz ulubiona drużyna Tomka Kucharczyka. Choćby w weekendowy poranek przyjechał na RALK prosto z parkietu klubu Prime, to drużyna z Świętochłowic i tak nie pozwoli mu przysnąć. Arek Kudela i Krzysiek Horzombek zapewniają tyle decybeli, że przy stoliku też trzeba krzyczeć. Wpadnijcie kiedyś posłuchać, choć i popatrzeć jest na co. Powtarzam się, ale naprawdę cieszę się, że zgłosili się w takim old schoolowym składzie. W obu meczach pierwszym strzelcem zgodnie z przewidywaniami był Adam Szabatowski, ale w konfrontacji ze Zrywem z dobrej strony pokazało się wielu zawodników. Mnie najbardziej cieszy powrót na parkiet RALK tak inteligentnego gracza jak Łukasz Widera. Longmani tracą najmniej punktów spośród całej drugoligowej stawki, a że w ataku mają kim straszyć, to póki co przez trzy kolejki przeszli suchą stopą. Mając pod koszem zabezpieczenie w postaci Jarka Urycha i/lub Michała Dziadosza mogą pozwolić „małym” szaleć na obwodzie. Na pozycjach 1-2 mają w czym wybierać. Wystarczy napisać, że wchodzący z ławki Dawid Kamiński po swoich dwóch meczach ma na koncie 18,5 punktów i evaluation na mecz, a potrzebuje na to ledwie 21 minut na boisku. Nawet słabszy dzień Krzyśka Kręglickiego nie jest przeszkodą w odniesieniu zwycięstwa. Myślę, że mogą grać jeszcze szybciej i bardziej agresywnie w obronie. Czego im życzę, bo to też po prostu fajnie ludzie. Bezkonkurencyjna póki co jest ekipa Monstars i dopóki na meczach w takiej formie będzie Janek Lubos, każda porażka będzie mega sensacją. Ponad 80 punktów zdobywanych średnio na mecz przez ekipę z Będzina musi robić wrażenie. „Olo” i spółka byli już mocni w poprzednim sezonie, a teraz po dwóch wzmocnieniach oraz przy słabszej konkurencji, wręcz miażdżą przeciwników. Mam nadzieję, że pozostaną w kolejnych meczach tak pazerni na wysokie zwycięstwa, jak Janek na zbiórki w ataku w poprzedniej kolejce.

 

I liga:

Czerwone latarnie

Gwiezdno Flota to póki co największe rozczarowanie I ligi. Trzecia drużyna poprzednich rozgrywek jest póki co w ciemnej dupie. Ciężko wskazać jakikolwiek plus po pierwszych trzech kolejkach. Do dziury pod koszem wszyscy zdążyli się przyzwyczaić, ale teraz i obwód nie funkcjonuje najlepiej. Łukasz Adamczyk i Adrian Wilk z Demonów rzucili wspólnie 50 z 72 punktów jakie zdobył przeciwko Rudzianom zespół Demonów. Przeciwko Atomic gracze Gwiezdnej trafiali z kolei ledwie 27% z gry, w tym 5/24 zza łuku. Dawidowi Lato nie pozostaje nic innego jak czekać na zakończenie przeprowadzki przez Daniela Kubistę. Jego dobra gra będzie w tym sezonie bardzo potrzebna. Po Wiekiej Kiści z kolei nikt zwycięstw się nie spodziewał, więc bilans 0-3 po trzech kolejkach nikogo nie dziwi. Szczerze powiedziawszy, biorą pod uwagę jak licznie przybywają na mecze, to i tak jest nieźle. Momentami potrafią nawiązać walkę, po ich meczach nie bolą oczy. Tradycyjnie można liczyć na Marcina Gajdzińskiego i Andrzeja Wesołowskiego, a reszta daje z siebie tyle ile może. Pewnie kilka zwycięstw będą w stanie urwać. Drużyna Jaworzno Squad chyba zdaje sobie sprawę, że żeby powalczyć o cokolwiek w I lidze musi przyjeżdżać w przyzwoitym, 8-osobowym składzie. Póki co było ich 5,5 i 6. Przy czym w ostatniej kolejce wyglądało to najgorzej. Gdyby wyjąć z drużyny Michała Winklera, reszta trafiła 8 z 38 rzutów z gry... Do tego 19 strat. Koszmar. W kolejnej kolejce spotkają się z Gwiezdną Flotą i jestem bardzo ciekawy co z tego wyjdzie. Na koniec możemy zagrać w „Znajdź niepasujący element”. TG Power nijak mi nie pasują do „Czerwonych latarni”. Dla mnie to był i jest zespół z potencjałem na czarnego konia rozgrywek. Mogę pisać, że każdy z ich meczów świetnie się oglądało (ten z Rybnikiem chętnie zobaczyłbym jeszcze raz), ale znam ich i wiem, że są grupą ambitnych ludzi, których w żaden sposób to nie zadowala. Póki co tracą najwięcej punktów w całej I lidze i tu jest największy problem. W ataku mają pozytywny ból głowy, którą opcję wybrać, zresztą póki co ani razu nie byli w najmocniejszym składzie. Świetnie do zespołu wkomponował się Mateusz Zieliński i czekam kiedy zagra z oboma braćmi Pietryga, Pyzikiem i Kampą. Do roboty panowie!

 

Klasa średnia

Zespoły Rybnik Team i Drim Tim były poza zasięgiem, ale z Gwiezdną Flotą gracze Atomic już sobie poradzili. Fajnie, że dołożyli do swojej skromnej (jak zwykle) rotacji Artura Doktorczyka i Łukasza Kołodziejczyka. Przydali się w minionej kolejce, „Fido” skutecznie rozpychał się pod koszem, a „Doktor” trafił kilka ważnych rzutów. Pierwsze skrzypce grają jednak ci sami co zawsze. Radek Szmal zasuwał w obronie i grał dla zespołu w ataku. Debiutujący w tym sezonie Sebastian Kołodziej rzucał ze swojej klepki na półdystansie i rozdawał bloki, a tercet Sass-Gąciarz-Kurek siał ferment na obwodzie. Podobać może się póki co gra Budsaru. Duża w tym zasługa Pawła Juraszka, który był obecny na wszystkich trzech meczach. Brałbym go w ciemno do drużyny tworzonej z wszystkich zawodników ligi. Zwierz pola trzech sekund. Zabrzanie przegrali dopiero w minionej kolejce, kiedy przeciwko silnym Dobermanom zagrali w ledwie 5-osobowym składzie, a i tak tanio skóry nie sprzedali. Juraszek już w I karcie złapał 3 faule i do końca meczu musiał grać bardzo ostrożnie, co wykorzystywali rywale. Szykuje się dla Budsaru dużo lepszy sezon niż dwa poprzednie. Zwłaszcza jeśli dalej będą grali tak dobrze w obronie. Tyszanie przez 7 minut II kwarty nie potrafili zdobyć choćby jednego punktu. Demony póki co wyglądają jakby jeszcze świętowali mistrzostwo. Nie zachwycili w żadnym meczu i tylko postawa Łukasza Adamczyka i Adriana Wilka w starciu z Gwiezdną Flotą, przywoływała wspomnienia z ubiegłego sezonu. W sumie mają prawo podejść lekko do początku nowego rozdania. Zwłaszcza, że są świadomi swoich możliwości i w dowolnym momencie mogą przycisnąć w obronie. To tylko kwestia chęci i zaangażowania, a te przyjdą jak zaczną się ważne mecze. Trzy pierwsze kolejki doskonale pokazały dlaczego brakowałoby ekipy z Rybnika, gdyby faktycznie się nie zgłosili. Najlepsza ofensywa ligi, na którą patrzy się z przyjemnością. Nie tylko starcie z TG Power chętnie obejrzałbym sobie w domu, ale to z Wściekłymi Psami również. Szkoda, że Tomek Szymura był tylko na jednym meczu, ale nowi gracze też dają radę. Z drużyną z Bytomia przegrali przez kilka niepotrzebnych strat i słabszy dzień na obwodzie. Już zapraszam na ich mecz z Budsarem w następnej kolejce. Wściekłe Psy to waga ciężka RALK. Mają centymetry, kilogramy i siłę pod koszem oraz szybkość i spryt duetu Zielony-Zarychta na obwodzie. Dobermanom dali się stłamsić, ale już z mocnym Rybnikiem poradzili sobie bardzo dobrze. Póki co oba zwycięstwa łączyła dobra i skuteczna gra Pawła Zielonego i Tomka Gembusa. Ten drugi zaliczył świetne wejście z zawodowstwa do RALK. Nie forsuje niczego na siłę, a trafiając kilka rzutów skupia na sobie uwagę rywali i wyciąga wysokiego rywala spod kosza, dzięki czemu koledzy mają więcej miejsca do gry. Urodzi się z tego coś fajnego, a dla mnie to kolejna ekipa w I lidze, którą oglądam z przyjemnością i wkurza mnie, że muszę spuszczać wzrok nad kartkę, zamiast po prostu gapić się na parkiet.

 

Widzę szczyt, a za szczytem zaszczyt za zaszczytem

Kiedy koszykarsko nie szło im najlepiej, „Groszki” potrafiły dodać coś z serducha i charakterem przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Nic się nie zmienia od kilku sezonów i Karol Chamera ciągle powoduje, że wszyscy wokół niego grają lepiej. Świetne dwa mecze zaliczył Waldek Bastek, a kiedy go zabrakło w meczu z Jaworznem pałeczkę przejął Adam Przywarka i też świetnie sobie poradził. W jednym meczu na dystansie odpalił Marek Kubas, w dwóch Marek Palej. Do tego grożący rzutem z dystansu Marcin Hiltawski oraz szaleństwo Marcina Barteckiego. Trzy zwycięstwa i to bez Przemka Bednarza oraz Marcina Palickiego. Również trzy wygrane mają na swoim koncie Dobermany, a trzeba przyznać, że rywali mieli trudnych. Za każdym razem kluczem do zwycięstwa okazywała się defensywa. Żałuję, że nie mogę sobie powycinać akcji w obronie Mateusza Pyci. Z samych „Psich Derbów” i jego pracy na Tomku Gembusie uzbierałby się całkiem spory materiał. Nazwa Dobermany idealnie pasuje zresztą do tego co po bronionej stronie parkietu prezentuje duet Gruca-Malicki. Pasja i zaangażowanie i póki co bardzo mało gadania. Robert Białkowski, Tomek Bzdyra i Arek Pokorski niezależnie od dyspozycji dnia w ataku, skutecznie utrudniają rywalom zdobywanie łatwych punktów z pomalowanego. 15 października czeka ich starcie z Green Peas i któraś drużyna będzie musiała stracić miano niepokonanej. Już teraz zapraszam na 17:30 na halę rudzkiego MOSiR-u przy ul. Hallera 16b. Na koniec zostawiłem sobie Drim Tim. W minionych latach w prywatnych rozmowach często robiłem sobie z nich podśmiechujki i wbijałem szpileczki, ale tym razem mogę całkiem poważnie napisać, że wyglądają świetnie. To, że transfer Łukasza Grzegorzewskiego okazał się strzałem w 10 widzą już wszyscy. Choć mniej widoczny w statach, to dużo wnosi też Filip Kornecki, który w obronie jest ogromną wartością dodaną. Zresztą Rudzianie mają w tej chwili kłopot bogactwa i najmocniejszą ławkę w lidze. Przeciwko TG Power Kuba Nowrotek wszedł na parkiet na przełomie I i II kwarty i w 4 minuty zdobył 10 punktów, a całe spotkanie zakończył z 16 oczkami do zdobycia których potrzebował ledwie 16 minut na parkiecie. W dwóch ostatnich meczach zabrakło Łukasza Kosmowskiego, a i tak nie odbiło się to na dyspozycji zespołu. Robi wrażenie.

 

Piątka kolejki II ligi, kolejka II:

Dawid Kamiński (Longman) 19 pkt, 5 zb, 5 as – 15 oczek w III kwarcie, kiedy Longmani wyciągnęli mecz z -6 na +14. Zdrowy Dawka=dobry Dawka.

 

Adam Szabatowski (Piaśniki) 24 pkt, 6 zb, 3 przech – z gry trochę rzutów spudłował, ale za to na linii osobistych był niemal bezbłędny.

 

Jakub Chrobak (Se Gramy) 24 pkt, 9 zb, 3 przech, 2 as – proszę częściej wpadać na mecze! Świetny debiut.

 

Mariusz Dudek (ZGP) 6 pkt, 11 zb, 3 przech, 6 as – policjant, który został złodziejem. Nie przepuszcza żadnej okazji, żeby wygarnąć piłkę przeciwnikowi lub powalczyć o piłkę lecącą w aut. Świetna postawa po bronionej stronie parkietu.

 

Przemysław Komendarski (Monstars) 18 pkt, 6 zb, 2 as – w obecnym składzie ma mniejszy udział w grze w ataku, ale w starciu z Gwiazdami Podwórka wykorzystał prawie wszystko co mógł. Rywale najczęściej starali się ratować faulując go.

 

 

Piątka II ligi, kolejka III:

Artur Czempik (ZGP) 24 pkt, 3 zb, 4 as – rewelacyjny początek sezonu, 54% zza łuku, ponad 20 punktów na mecz i dwa zwycięstwa na koncie jego drużyny.

 

Michał Broda (Płomień) 19 pkt, 5 zb, 2 przech, 6 as – bladego pojęcia nie mam dlaczego po rozpadzie Supersonics, nikt go nie zwinął do I ligi.

 

Janek Lubos (Monstars) 37 pkt, 13 zb, 2 as – już pal licho, że zaliczył drugi w tym sezonie występ z ponad 30-punktową zdobyczą na koncie, ale 13 zbiórek i wszystkie w ataku? Cały zespół Zrywu zdołał zebrać w obronie ledwie 19 piłek. Tytan.

 

Andrzej Miziniak (Sor-Drew) 29 pkt, 15 zb, 2 przech, 3 as – 14/15 z linii osobistych!!! 99% ligi powinno ustawić w kolejce z pytaniem: „Panie, jak pan to robisz?!”

 

Jarosław Urych (Longman) 6 pkt, 14 zb, 3 przech, 8 as, 2 bl – pół człowiek/pół statystyka.

 

Piątka I ligi, Kolejka II:

Łukasz Adamczyk (Demons) 30 pkt, 7 zb, 3 przech, 2 as – pięć pierwszych rzutów zza łuku umieścił w koszu, wejściami pod kosz też nie gardził, a wszystko na takim luzie i spokoju, że chciało się oglądać jak najdłużej.

 

Tomasz Szymura (Rybnik) 26 pkt, 5 zb, 3 przech, 5 as – miny rywali po kolejnych jego trójkach mówiły wszystko. Chciałbym, żeby w tym sezonie Tomek bywał częściej na meczach w Rudzie i to w takim wymiarze czasowym na parkiecie.

 

Łukasz Grzegorzewski (Drim Tim) 22 pkt, 6 zb, 3 przech – po I kolejce wyregulował celownik i tym razem zobaczyliśmy już w grze zawodnika kompletnego.

 

Karol Chamera (Green Peas) 14 pkt, 18 zb, 8 przech, 4 as, 2 bl – na nieszczęście drużyny z Jaworzna po kilku minutach od rozpoczęcia meczu dojechał ze strojem na halę i wszedł na boisko pod koniec I kwarty. Jeśli tak gra tuż po chorobie, to jak będzie grał w pełni zdrowy?

 

Adam Pierchała (Rybnik) 24 pkt, 12 zb, 5 as – profesor. Czasami z dziecinną łatwością ogrywał rywali z Tarnowskich Gór.

 

 

Piątka I ligi, Kolejka III:

Paweł Zielony (Wściekłe Psy) 12 pkt, 5 zb, 2 przech, 7 as – dużo lepszy występ niż przed tygodniem i od razu przełożyło się to na grę i wynik drużyny.

 

Karol Chamera (Green Peas) 13 pkt, 8 zb, 9 as – niewiele zabrakło do pierwszego w sezonie triple-double. Nic się nie zmieniło, nadal jest mózgiem drużyny i najlepszym regulatorem tempa gry w RALK.

 

Łukasz Grzegorzewski (Drim Tim) 16 pkt, 6 zb, 4 przech, 6 as – jest w szoku jak szybko i bezboleśnie zaadoptował się do drużyny z Rudy Śląskiej. Wnosi wartość w każdej dziedzinie koszykarskiego rzemiosła, a najwięcej zyskała na jego przyjściu obrona Drim Timu.

 

Radek Szmal (Atomic) 9 pkt, 10 zb, 2 przech, 5 as – po swojemu, czyli nieco w cieniu, ale przez 36 minut ciężko pracował na całej szerokości i długości parkietu.

 

Tomasz Gembus (Wściekłe Psy) 27 pkt, 7 zb, 2 przech, 3 as – w II kolejce miał prawo być zmęczony i nieco nieobecny (gratulacje!), ale w starciu z Rybnikiem znowu był sobą. 20 punktów zdobył już do przerwy, a w drugiej połowie pomagał kolegom w utrzymaniu minimalnej przewagi.

 

Cytat kolejki:

"Tym razem ewidentny faul. Położył ręce jak na żonie."
- Tomasz Oczadły

Komentarze

Ta wiadomość nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj komentarz

Aby dodawać komentarze trzeba być zarejestrowanym i zalogowanym w serwisie.

Logowanie i rejestracja

Nie masz konta? Zarejestruj się!

Pokaż:

Ostatnie wyniki

RALK — 2. Liga - runda 1
Kolejka 5
2. Liga:
Sor-Drew36:75Watahawięcej»
(21-10-2017 13:00)
Killa Bees66:35Gwiazdy Podwórkawięcej»
(21-10-2017 11:40)
Se Gramy49:41Olimpiawięcej»
(21-10-2017 10:20)
Płomień73:57Romuswięcej»
(21-10-2017 9:00)
Kolejka 4
Olimpia44:49Sor-Drewwięcej»
(15-10-2017 10:20)
Romus55:46Killa Beeswięcej»
(15-10-2017 9:00)
RALK — 1. Liga
Kolejka 4
1. Liga:
Wielka Kiść 57:67Demonswięcej»
(15-10-2017 19:00)
Dobermany57:53Green Peaswięcej»
(15-10-2017 17:30)
Gwiezdno Flota60:48Jaworznowięcej»
(15-10-2017 16:00)
Drim Tim58:50Wściekłe Psywięcej»
(15-10-2017 14:30)
Rybnik Team69:53Budsarwięcej»
(15-10-2017 13:00)
Atomic71:60TG Powerwięcej»
(15-10-2017 11:40)