Powrót do serwisu MOSiR:
MOSiR

RALK - Sezon 2018/19

Współpracujemy z:
Sfera TV


Najlepsi w 1. lidze

1. Liga - Eval
Weselak
Marcin Weselak
(Budsar)
29,40
1. Liga - Punkty
Modrzyński
Jakub Modrzyński
(Gwiezdno Flota)
24,75
1. Liga - Asysty
Kucharczyk
Tomasz Kucharczyk
(Drim Tim)
6,43
1. Liga - Zbiorki
Weselak
Marcin Weselak
(Budsar)
13,36

Aktualności

Okiem Statysty(ka) Gdzie Basket Tychy pokazał, że play off to czas żelaznej obrony.

17-04-2012 17:51 | Benek

Okiem Statysty(ka) Gdzie Basket Tychy pokazał, że play off to czas żelaznej obrony.

 

Wielka Kiść – Pride & Glory 124:102

Pomieszanie z poplątaniem. W sobotę zespół z Katowic wystąpił w starym Comax-owym składzie, przez co jeszcze przed pierwszym gwizdkiem był skazywany na pożarcie. Gracze Wielkiej Kiści chyba za szybko oswoili się jednak z myślą, że będzie łatwo i przyjemnie. Efekt był taki, że od początku karcić ich zaczęli Tomek Cichoń z Adrianem Woźniakiem, którzy nie mieli najmniejszych problemów ze zdobywaniem punktów. Drużyna z Gliwic przebudziła się na moment w II kwarcie, kiedy osamotnionego dotąd Grzesia Boczulę wsparli: Marcin Szpala i Daniel Korba. Zrobili to na tyle skutecznie, że do przerwy prowadzili 4 punktami. Mało jak na taką różnicę w składach, ale dobre i to. Prawdziwy dramat Wielkiej Kiści miał jednak miejsce w III części gry, kiedy przestał trafiać nawet Boczula (seria 0/10 z gry). Ponownie uaktywnił się za to Cichoń, który wyprowadził swoją drużynę na dwupunktowe prowadzenie przed decydującym starciem. W IV kwarcie zespół Pride&Glory trzymał się do momentu kiedy boisko za 5 przewinień opuścić musiał Marek Jasiński. Po jego zejściu Wielka Kiść rządziła już na deskach całkowicie i tym wielokrotnym dobijaniem własnych rzutów w końcu jakoś wygrali ten mecz 8 oczkami. Powtórzę jednak, że biorąc pod uwagę zasoby ludzkie to drużyna z Katowic zasłużyła na brawa, a nie ich rywale na tytuł: „Siostry Miłosierdzia”.

Kiedy w niedzielę drużyna Pride & Glory zjawiła się w niemal pełnym składzie, wydawało się, że kwestią minut będzie odrobienie strat z soboty, a później zobaczymy długi marsz po awans. Nic z tych rzeczy. W zasadzie tylko początek meczu w wykonaniu podopiecznych Jarka Harazina był dobry, później było już tylko gorzej. Przede wszystkim zabrakło zaangażowania w obronie, ale i mnogość opcji w ataku zaszkodziła drużynie, a nie pomogła. No i w końcu bardzo dobry mecz zagrał Grzegorz Boczula, który doskonale wykorzystywał zasłony i trafił 11 z 14 rzutów z gry. Chciałbym także podkreślić, że w obu meczach z świetnej strony zaprezentował się Maciej Słomka, który trzema ostatnimi czasy równy, wysoki poziom. 14-punktowe zwycięstwo Wielkiej Kiść nie pozostawiło żadnych wątpliwości, która drużyna bardziej zasłużyła na finał II ligi.

 

Jaworzno – One Move Basket 110:120

Rzut oka na wyniki obu meczów w zasadzie wystarczy za cały komentarz. Podopieczni Agnieszki Flagi w obu starciach rzucili po 55 punktów, jednak w sobotę stracili 66, a w niedzielę już tylko 54. Oddaje to idealnie istotę rzeczy. Gdyby w pierwszym meczu bronili równie intensywnie i walczyli tak jak w drugim to mogliby teraz się szykować do finałów, a tak pozostaje walka o III miejsce. Na I kwartę sobotniej potyczki mogli w ogóle nie wychodzić z szatni, różnicy i tak nie byłoby widać. Z niewyjaśnionych przyczyn położyli się bowiem przed One Move Basket i poprosili o najwyższy wymiar kary. Kiedy w rywalizacji, która jest dwumeczem zaczyna się od 7:21, nic dobrego nie może z tego wyjść. Łukasz Błędowski, Rafał Buczma i Maciej Balcerzak robili na boisku co chcieli. Ich rywale wyglądali za to na mocno przestraszonych, a problemy miał nawet Mariusz Flaga, który zaczął to spotkanie od 0/6 z gry. One Move Basket prowadzili już 21 punktami i mogli spokojnie zakończyć tę rywalizację, ale wtedy nie byliby sobą. Jak to oni, zadowoleni z siebie przestali bronić, a w ataku zaczęli kombinować. Efekt był taki, że Jaworzno zdołało odrobić niemal połowę strat i do rewanżu przystępowało z -11 oczek, co było jak najbardziej do odrobienia. Zgrabnie, choć dosadnie podsumował to zresztą Mateusz Zarychta: „Zamiast 20 punktów, dożynki odpier******.” Nic dodać, nic ująć.

Drugi mecz miał zupełnie inny przebieg. Nie było już żadnego blow out-u na dzień dobry, za to na parkiecie obserwowaliśmy zupełnie inną drużynę z Jaworzna. Od pierwszej do ostatniej minuty walczyli, czasem nawet dosłownie, stąd ogromna liczba fauli, które wynikały głównie z tego, że w tej agresywnej obronie zawodnicy z Jaworzna nie pomagali sobie nawzajem. Właśnie dlatego do przerwy One Move Basket prowadził jeszcze 6 punktami, wykorzystując zdecydowaną większość osobistych. Sytuacja zaczęła się zmieniać w III kwarcie, kiedy to zespół z Bytomia powoli zaczął tracić grunt pod nogami. No i zagotowali się do tego stopnia, że zaczęli podejmować same złe decyzje. Skutek był taki, że w połowie IV kwarty Jaworzno prowadziło 9 oczkami. Kapitalnie grali wtedy: Mirek Bauer, Michał Prokurat, Marcin Rydel i wspomniany już wcześniej Flaga. No i Agnieszka Flaga umiejętnie rotowała Sergielem i Pakułą. Bytomianom pomógł dopiero drugi czas, po którym w końcu parę razy zagrali pod kosz, zamiast pchać się z góry w dobrze ustawioną obronę rywali. Resztę dopełniły osobiste Balcerzaka w końcówce i to zespół One Move Basket został pierwszym finalistą II ligi.

 

Kociki – ALTA 1:1

Ciężko cokolwiek napisać, a tym bardziej wyciągać jakieś wnioski. W pierwszym meczu Tomek Domański dysponował szerszym składem, więc i intensywność w obronie zespołu z Dąbrowy Górniczej była zupełnie inna niż w drugim. Inna sprawa, że w sobotę Kociki nie mieli swojego dnia, bo pudłowali również z czystych pozycji, zwłaszcza z dystansu. Sprawę załatwił Arek Byrczek, który zdobył 30 punktów nie mając wśród rywali godnego rywala. W drugim starciu ALTA w sześciu była w zasadzie bez szans i aktualnym mistrzom nie pozostało nic innego jak to wykorzystać. Fajnie, że otworzył się w tym meczu Kamil Goraus, może przełoży się to i na trzeci mecz. Mam nadzieję, że w decydującym starciu ALTA zagra w składzie zbliżonym do optymalnego i zobaczymy wyrównane, stojące na wysokim poziomie widowisko.

 

Basket Tychy – Antidotum 2:0

Na początek trochę cyferek:

Trzech podstawowych obwodowych graczy Antidotum: Błażej Duda, Marcin Reszkiewicz i Kamil Januszka, pokusiło się w tych dwóch meczach o następujące cyferki:

13 pkt, -5 eval, 3/26 z gry (sic!), 3 przech, 3 as, 9 strat w 137 minut.

Dlaczego zaczynam od nich? Bo obrona Basketu – całkiem słusznie – była tak skupiona na kryciu Krzysztofa Belknera i Sławka Kruka, że wspomniana wyżej trójka miała o wiele więcej miejsca do gry i kompletnie zawiodła. Patrząc z tej perspektywy ekipa z Tychów zrobiła świetny interes, gracze tego zespołu całkiem otwarcie to przyznawali, że takie było ich założenie. Nie mam więc żadnych wątpliwości, że gdyby ta trójka zagrała na w miarę przyzwoitym poziomie, wtedy Basket musiałby nieco zmienić obronę, a Belknerowi i Krukowi byłoby znacznie łatwiej. No, a tak było ciężko... Bardzo ciężko... Mateusz Pycia sprawił, że dla Sławka był to najgorszy weekend odkąd dołączył do RALK. W ogóle Mateusz to dla mnie MVP tej rywalizacji. Właśnie za ogrom pracy, którą wykonuje w obronie. W ataku wielki mecz ciągle przed nim, mam nadzieję, że w finale.

Pierwsze spotkanie było bez historii, Antidotum zagrało najsłabszy mecz w sezonie. Wyglądali jakby 9 facetów zjechało się z różnych stron świata, by po raz pierwszy zagrać ze sobą w jednej drużynie. Zupełnie jakby nie mieli pomysłu jak wykorzystać ten nieco szerszy niż dotychczas skład. Tym zresztą różnili się od Basketu. Ekipa z Tychów cały sezon borykała się problemami ze składem, ale na play off się zmobilizowali i dokładnie wiedzieli jak zagospodarować liczniejsze zasoby ludzkie. Przy beznadziejnej postawie Antidotum, nie trzeba nawet było wspinać się na wyżyny swoich umiejętności. Wystarczyła solidna gra w ataku „małych”, czyli Dawida Grucy, Roberta Rojka i Darka Dudka oraz walka do upadłego w obronie „wysokich”, gdzie każdy był ważny, nawet Piotr Sokołowski, który w 12 minut złapał 5 fauli. W zasadzie ani przez moment zwycięstwo zespołu z Tychów nie podlegało dyskusji.

Myśląc o drugim meczu tego starcia do głowy przyszedł mi cytat z „Małego Księcia”:

„Dorośli są zakochani w cyfrach. Jeżeli opowiadacie im o nowym przyjacielu, nigdy nie spytają o rzeczy najważniejsze. Nigdy nie usłyszycie:, „Jaki jest dźwięk jego głosu? W co lubi się bawić? Czy zbiera motyle?”
Oni spytają was: „Ile ma lat? Ilu ma braci? Ile waży? Ile zarabia jego ojciec?” Wówczas dopiero sądzą, że coś wiedzą o waszym przyjacielu.
Jeżeli mówicie dorosłym: „Widziałem piękny dom z czerwonej cegły, z geranium w oknach i gołębiami na dachu” – nie potrafią sobie wyobrazić tego domu. Trzeba im powiedzieć: „Widziałem dom za sto tysięcy złotych”. Wtedy krzykną: „Jaki to piękny dom!”

No więc ja proponuję na chwilę zrezygnować z bycia „dorosłym” i popatrzeć na ten mecz nie przez pryzmat cyferek ze statystyk - które dla obu zespołów wyglądają mizernie - tylko jako na genialne widowisko pełne emocji, którego końcówki nie napisałby sam Hitchcock. Daruję sobie opisywanie całego meczu, bo po wyniku widać jak to musiało wyglądać, czyli więcej MMA niż koszykówki. Zrelacjonuję za to ostatnie 45 sekund. Przy stanie 39:34 pod koszem fauluje Darek Dudek i na dodatek mocno manifestuje swoje niezadowolenie z gwizdka, chociaż przewinienie było oczywiste. Faul techniczny. Błażej Duda trafia wszystkie cztery osobiste. 39:38. 20 sekund później na linii rzutów wolnych stanął Krzysztof Belkner i trafiając jeden doprowadził do remisu. W odpowiedzi Basket przeprowadził szybką akcję, a rzut z półdystansu trafił Arek Pokorski. 41:39. I tu stało się coś czego jeszcze nie widziałem. Kiedy zawodnik Antidotum trzymał na aucie piłkę, by wprowadzić ją szybko do gry, wybił mu ją z rąk Michał Kocy. Oczywiście skończyło się to przewinieniem technicznym. Dwa rzuty osobiste i piłka z boku dla zespołu z Gliwic. Duda trafił jeden osobisty. 41:40. Na pięć sekund do końca czasu gry, piłka trafiła do Reszkiewicza na półdystansie, ale ten przestrzelił rzut ze skrzydła. Zbiórkę w ataku zaliczył jednak Sławek Kruk i mając jeszcze 3,5 sekundy do końca zupełnie nie potrzebnie zdecydował się dobijać od razu z powietrza. Mógł spokojnie spaść na ziemię i później spróbować dobić, pewnie byłby zresztą faulowany, a tak... spudłował i gracze Basketu mogli wyskoczyć do góry z radości! Choć ja jeszcze długo po końcowym gwizdku zastanawiałem się co by zrobili Dudkowi i Kocemu gdyby to przegrali...

 

I jeszcze jedno na koniec. Rzadko, a w zasadzie nigdy nie piszę o sędziach, ale tym razem muszę chcę. Para Wojciech Majcherowicz – Paweł Berdyczko w moim odczuciu niedzielne półfinały gwizdała doskonale, chylę czoła i proszę o więcej. Także dzięki wam było to idealne zakończenie tygodnia.

 

Cytat(y) weekendu:

Stary, posrany jesteś? Co się stało?” - Dawid Gruca do Kamila Januszki, po stracie tego drugiego.

 

Team Spirit – to jest gościu, który w drużynie pije najwięcej.” - Paweł Nowrotek przetłumaczył nam kolejne obcojęzyczne pojęcie.

 

Okiem Statysty(ka) na mordo-książce:

http://www.facebook.com/home.php?#!/pages/Okiem-Statystyka-RALK-Ruda-Slaska/219560013840

 

 

Marcin „Benek” Bębenek

( benek.upr@poczta.fm )

Komentarze

Ta wiadomość nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj komentarz

Aby dodawać komentarze trzeba być zarejestrowanym i zalogowanym w serwisie.

Logowanie i rejestracja

Nie masz konta? Zarejestruj się!

Pokaż:

Ostatnie wyniki

RALK — Mecze o miejsca 3-7
Spotkania 2
1. Liga - o miejsce 3:
Gwiezdno Flota62:61Green Peaswięcej»
(19-05-2019 14:00)
RALK — Finały
Spotkania 2
:
Budsar88:82Drim Timwięcej»
(19-05-2019 15:30)
RALK — Mecze o miejsca 3-7
Spotkania 1
1. Liga - o miejsce 3:
Green Peas77:69Gwiezdno Flotawięcej»
(18-05-2019 14:00)
RALK — Finały
Spotkania 1
:
Drim Tim76:85Budsarwięcej»
(18-05-2019 15:30)
RALK — Mecze o miejsca 3-7
Spotkania 2
2. Liga - o miejsce 3:
Wielka Kiść 73:61Piaśnikiwięcej»
(11-05-2019 14:30)
RALK — Finały
Spotkania 2
:
Longman64:51Zrywwięcej»
(11-05-2019 16:00)
RALK — Mecze o miejsca 3-7
Spotkania 1
2. Liga - o miejsce 3:
Piaśniki56:55Wielka Kiść więcej»
(28-04-2019 11:40)
RALK — Finały
Spotkania 3
1. Liga - Finał:
Drim Tim64:73Demonswięcej»
(21-05-2017 17:30)
RALK — Mecze o miejsca 3-7
Spotkania 2
1. Liga - o miejsce 3:
Gwiezdno Flota73:69Green Peaswięcej»
(20-05-2017 16:00)
RALK — Finały
Spotkania 2
1. Liga - Finał:
Demons61:55Drim Timwięcej»
(20-05-2017 17:30)
RALK — Mecze o miejsca 3-7
Spotkania 1
1. Liga - o miejsce 3:
Green Peas51:54Gwiezdno Flotawięcej»
(14-05-2017 13:00)
RALK — Finały
Spotkania 1
1. Liga - Finał:
Drim Tim66:65Demonswięcej»
(14-05-2017 14:30)